"Bandziorek", "sztacheciarz" i "nożownik". Czego mieliśmy się nie dowiedzieć o Lechu Wałęsie

Lech Wałęsa właśnie przegrał kolejny proces ze Sławomirem Cenckiewiczem. Były prezydent chciał ukryć przed światem mroczne i wstydliwe kulisy młodości. Poszedł do sądu, bo poczuł się urażony określeniami na swój temat w książce historyka. Efekt? Odwrotny od zamierzonego. Zamiast uciszyć niewygodne fakty, sprawił, że teraz cała Polska czyta o jego chuligańskiej przeszłości.

3 minut czytania
"Bandziorek", "sztacheciarz" i "nożownik". Czego mieliśmy się nie dowiedzieć o Lechu Wałęsie
Lech Wałęsa, Sławomir Cenckiewicz | fot. Gazeta Polska
← Powrót na niezalezna.pl
"Bandziorek", "sztacheciarz" i "nożownik". Czego mieliśmy się nie dowiedzieć o Lechu Wałęsie

Teraz wszyscy mówią tylko o tym mówią

Lech Wałęsa przegrał kolejną sądową batalię z historykiem, Sławomirem Cenckiewiczem. Były prezydent wytoczył ciężkie działa, bo poczuł się urażony tym, że w książce Cenckiewicza padły pod jego adresem takie określenia jak "bandziorek", "sztacheciarz" czy "nożownik". Myślał, że uciszy badacza wyrokiem sądu, ale srogo się przeliczył.

Niewiarygodne, co zrobił Lech Wałęsa. Były prezydent wykonał wymowny gest
To jeden z najbardziej zaskakujących zwrotów w polskiej polityce symbolicznej ostatnich miesięcy. Lech Wałęsa, od początku wojny na Ukrainie jedna z najbardziej proukraińskich postaci życia publicznego, człowiek, który wielokrotnie apelował o pomoc dla Kijowa i ostro krytykował Kreml, zdjął z koszuli flagę Ukrainy.

Dlaczego? Bo Cenckiewicz niczego sobie nie wymyślił. Wszystkie te określenia to cytaty, które od lat funkcjonują w oficjalnych dokumentach. Sąd odrzucił roszczenia Wałęsy, a ten, wytaczając proces, wyświadczył sobie najgorszą z możliwych przysług. Próbował zakneblować usta historykowi, a w efekcie tylko nagłośnił sprawę na całą Polskę! Co dokładnie próbował przed nami ukryć?

Bójki i wyrywanie płotów. Oto młody Lech!

Skąd w ogóle wzięły się tak brutalne przydomki u laureata Pokojowej Nagrody Nobla? Z przytoczonych w sądzie dowodów wyłania się obraz, który mocno odbiega od wizerunku męża stanu. W brytyjskiej biografii Rogera Boyesa pt. "Nagi prezydent" z 1995 roku opisano, że "niepewny swojej przyszłości Wałęsa stał się niesfornym nastolatkiem".

To właśnie stamtąd pochodzi relacja miejscowego chłopa, który pamiętał braci Wałęsów chodzących na odpusty pod przywództwem najmłodszego z nich, Lecha. Ich metody działania były szokujące. Zdarzało się często, że po drodze odrywali z płotów sztachety, by użyć ich potem w bójce. To przez te chuligańskie wybryki zyskał on miano "sztacheciarza".

„Wałęsa jako wzór klasy?!” Wildstein punktuje feministki z GW. „To już czysta degrengolada”
David Wildstein opublikował długi, emocjonalny wpis, w którym rozlicza feministki z „Gazety Wyborczej” i ich podejście do Marty Nawrockiej. Padają ostre słowa o hipokryzji, klasizmie i nagłej fascynacji Lechem Wałęsą. „W 24 godziny z potwora stał się bohaterem” — pisze publicysta.

"Scyzoryk" i notatki milicji. SB na tropie braci Wałęsów

Ale na wyrywaniu płotów podobno się nie kończyło. Zrobiło się jeszcze groźniej. W książce Pawła Zyzaka z 2011 roku ujawniono, że Lech pełnił w grupie "rolę kierowniczą", a z racji tego, że "atakował nożem, zyskał sobie pseudonim nożownik, bądź scyzoryk"!

Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko plotki. Problem w tym, że te rewelacje idealnie pokrywają się z oficjalnymi pismami służb. Z udostępnionego pisma zastępcy Komendanta ds. SB w Lipnie z 15 listopada 1966 roku wprost wynika, że bracia Wałęsowie nie cieszyli się dobrą opinią wśród miejscowych. Dlaczego budzili postrach? Funkcjonariusze wskazali wprost na ich "chuligański tryb życia, skłonności do kradzieży i wywoływania bójek przy użyciu noża".

Znany raper z książką „Zgoda” Cenckiewicza i Rachonia. Głośna publikacja zatacza coraz szersze kręgi
O.S.T.R., czyli Adam Andrzej Ostrowski (45 l.) jest kolejną osobą, która dołącza do grona miłośników “Zgody”, czyli książki autorstwa prof. Sławomira Cenckiewicza (54 l.) i red. Michała Rachonia (47 l.)

Były prezydent chciał załatwić sprawę po cichu w sądzie, ale ostatecznie sam strzelił sobie w kolano. Teraz Polacy zapamiętają go już nie tylko jako "Bolka", ale jeszcze "sztacheciarza" i "nożownika".

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze