Wałęsa, doklejony Eisenberg i zielone płótno. Internauci nie wytrzymali

Nowy spot promujący Trójmiasto miał zachwycić zagranicznych turystów klimatem Gdańska, Gdyni i Sopotu. Zamiast tego internauci skupili się na greenscreenie rozwieszonym w odległości rzutu beretem od prawdziwej, gotowej scenerii, którą można było po prostu nagrać. Sprawę podgrzało dodatkowo pytanie posłanki Lewicy Anny-Marii Żukowskiej, która publicznie zastanawiała się, czy na planie w ogóle stał Jesse Eisenberg, czy może jego twarz dograno dopiero w postprodukcji.

3 minut czytania
Wałęsa, doklejony Eisenberg i zielone płótno. Internauci nie wytrzymali
← Powrót na niezalezna.pl
Wałęsa, doklejony Eisenberg i zielone płótno. Internauci nie wytrzymali

O co chodzi w kampanii „Poland. More than you expected”?

Polska Organizacja Turystyczna zaprezentowała drugą odsłonę międzynarodowej kampanii promującej Polskę. Po Warszawie przyszedł czas na Trójmiasto i w 30-sekundowym materiale pojawiają się Robert Lewandowski, aktor i reżyser Jesse Eisenberg oraz Lech Wałęsa, pokazany na tle terenów Stoczni Gdańskiej. W spocie powraca też Mikołaj Kopernik grany przez Nikodema Rozbickiego, tym razem spacerujący po plaży w Orłowie. Projekt realizowany jest na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki i kosztował około 7 milionów złotych.

Zielone płótno kontra prawdziwa stocznia

Najgłośniejszym wątkiem w sieci nie jest jednak sama kampania, a kulisy jej powstawania. W komentarzach pod analizą spotu internauci alarmują, że ekipa produkcyjna rozstawiła zielone tło praktycznie tuż obok autentycznej, „fotogenicznej” scenerii Stoczni Gdańskiej i zamiast wykorzystać naturalną przestrzeń, postawiono na sztuczne dogranie tła w postprodukcji. Jeden z komentujących nie krył ironii, pytając wprost, po co stawiać greenscreen w miejscu uznawanym za jedno z najbardziej klimatycznych w mieście.

„Turbo zajęci ludzie”, czyli logistyka ważniejsza niż plener

Część komentujących próbowała racjonalnie wytłumaczyć decyzję producentów. Zwrócono uwagę, że prawdziwa, czynna stocznia znajdowała się dosłownie za plecami ekipy filmowej, a mimo to wybrano sztuczne tło, najpewniej dlatego, że gwiazdy pokroju Wałęsy i zagranicznego aktora nie miały czasu ani ochoty na podróżowanie po kraju w celu nagrania ujęć w plenerze.

„Bolek” twarzą promocji Trójmiasta. Nowy spot wywołał falę oburzenia
Kolejna odsłona kampanii promocyjnej Polski z Robertem Lewandowskim i Jesse’em Eisenbergiem w rolach głównych, zamiast zachwytu wywołała lawinę krytyki. Chaotyczny montaż, poklatkowe ujęcia, szare morze i... Lech Wałęsa w roli jednej z twarzy kampanii promującej Polskę za granicą. Problem w tym, że akurat ta postać od lat wywołuje w Polsce skrajne emocje i więcej pytań niż entuzjazmu. Czy zarejestrowany tajny współpracownik o pseudonimie „Bolek” to na pewno najlepsza wizytówka Trójmiasta?

Internetowi twórcy nie odpuszczają

Do dyskusji włączyli się nawet politycy i komentatorzy życia publicznego, krytykując zarówno wybór bohaterów spotu, jak i sposób pokazania Trójmiasta. Część głosów zwracała uwagę, że w 30-sekundowym materiale trudno w ogóle dostrzec Gdynię, mimo że kampania oficjalnie promuje wszystkie trzy miasta.

Dubler zamiast Eisenberga? Sieć snuje teorie

Na fali zdjęć z planu w komentarzach pojawiły się też pytania, czy widoczna na nich postać w czapce to rzeczywiście Jesse Eisenberg, czy raczej dubler, którego twarz dograno dopiero w postprodukcji. Wątek podchwyciła nawet posłanka Lewicy Anna-Maria Żukowska, która publicznie zapytała, czy to możliwe, że na planie stał ktoś inny, a twarz aktora „dokleili” dopiero później.

Odlot zgorzkniałej celebrytki. Chce wsadzać ludzi do więzienia
Pupilka liberalnych salonów znów nadaje. Joanna Szczepkowska, która od lat z lubością atakuje środowiska konserwatywne, tym razem postanowiła wcielić się w rolę prokuratora, sędziego i kata w jednej osobie. Celebrytka dostała prawdziwego szału radości na wieść o problemach byłej prezes Trybunału Konstytucyjnego i w najnowszym wpisie wprost domaga się dla niej więzienia. Festiwal nienawiści trwa w najlepsze!

Teoria szybko zaczęła żyć własnym życiem w komentarzach. Dla części internautów to potwierdzenie tezy, że cała produkcja była maksymalnie zdalna i „poskładana” zza biurka, a nie kręcona w duchu prawdziwego planu filmowego.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze