O co chodzi w kampanii „Poland. More than you expected”?
Polska Organizacja Turystyczna zaprezentowała drugą odsłonę międzynarodowej kampanii promującej Polskę. Po Warszawie przyszedł czas na Trójmiasto i w 30-sekundowym materiale pojawiają się Robert Lewandowski, aktor i reżyser Jesse Eisenberg oraz Lech Wałęsa, pokazany na tle terenów Stoczni Gdańskiej. W spocie powraca też Mikołaj Kopernik grany przez Nikodema Rozbickiego, tym razem spacerujący po plaży w Orłowie. Projekt realizowany jest na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki i kosztował około 7 milionów złotych.
Ostatnia rzecz w sprawie spotu Polski z Gdanska.
— Wojtek Kardyś (@WojtekKardys) September 11, 2026
Jestem świeżo po obejrzeniu analizy @MLukanski i Marcin zauważył jedna, w mojej ocenie absolutnie skandaliczna, rzecz.
Otóż w pierwszym "odcinku" mieliśmy wykorzystanie AI (to było podpisane), a w drugim kręcili sceny... na… pic.twitter.com/nd7MShX4ys
Zielone płótno kontra prawdziwa stocznia
Najgłośniejszym wątkiem w sieci nie jest jednak sama kampania, a kulisy jej powstawania. W komentarzach pod analizą spotu internauci alarmują, że ekipa produkcyjna rozstawiła zielone tło praktycznie tuż obok autentycznej, „fotogenicznej” scenerii Stoczni Gdańskiej i zamiast wykorzystać naturalną przestrzeń, postawiono na sztuczne dogranie tła w postprodukcji. Jeden z komentujących nie krył ironii, pytając wprost, po co stawiać greenscreen w miejscu uznawanym za jedno z najbardziej klimatycznych w mieście.

„Turbo zajęci ludzie”, czyli logistyka ważniejsza niż plener
Część komentujących próbowała racjonalnie wytłumaczyć decyzję producentów. Zwrócono uwagę, że prawdziwa, czynna stocznia znajdowała się dosłownie za plecami ekipy filmowej, a mimo to wybrano sztuczne tło, najpewniej dlatego, że gwiazdy pokroju Wałęsy i zagranicznego aktora nie miały czasu ani ochoty na podróżowanie po kraju w celu nagrania ujęć w plenerze.

Internetowi twórcy nie odpuszczają
Do dyskusji włączyli się nawet politycy i komentatorzy życia publicznego, krytykując zarówno wybór bohaterów spotu, jak i sposób pokazania Trójmiasta. Część głosów zwracała uwagę, że w 30-sekundowym materiale trudno w ogóle dostrzec Gdynię, mimo że kampania oficjalnie promuje wszystkie trzy miasta.

Dubler zamiast Eisenberga? Sieć snuje teorie
Na fali zdjęć z planu w komentarzach pojawiły się też pytania, czy widoczna na nich postać w czapce to rzeczywiście Jesse Eisenberg, czy raczej dubler, którego twarz dograno dopiero w postprodukcji. Wątek podchwyciła nawet posłanka Lewicy Anna-Maria Żukowska, która publicznie zapytała, czy to możliwe, że na planie stał ktoś inny, a twarz aktora „dokleili” dopiero później.

Teoria szybko zaczęła żyć własnym życiem w komentarzach. Dla części internautów to potwierdzenie tezy, że cała produkcja była maksymalnie zdalna i „poskładana” zza biurka, a nie kręcona w duchu prawdziwego planu filmowego.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze