Policjanci na Brochowie
Do Szpitala Specjalistycznego im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie zgłosiła się kobieta w zaawansowanej ciąży. Jak relacjonowała dr Jagielska w rozmowie z TOK FM, pacjentka miała zalecenie psychiatry dotyczące zakończenia ciąży.

Ze względu na zaawansowany etap ciąży lekarze zaproponowali rozwiązanie, które wiązałoby się z urodzeniem żywego dziecka. Pacjentka się na to nie zgodziła. Do aborcji ostatecznie nie doszło.
Mimo to tego samego dnia w szpitalu pojawili się policjanci. Mieli sprawdzić zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, czyli o rzekomym przeprowadzaniu nielegalnego zabiegu.

„Ktoś z personelu przekazał szczegóły”
Najbardziej bulwersujący wątek dotyczy tego, jak informacje o pacjentce w ogóle dotarły poza szpital. Według dr Jagielskiej stało się to zaledwie kilka godzin po przyjęciu kobiety. Lekarka podejrzewa, że ktoś z personelu przekazał szczegóły organizacjom sprzeciwiającym się aborcji, a to doprowadziło do protestów i zawiadomienia organów ścigania.
Szpital zawiadomił odpowiednie organy o podejrzeniu nieuprawnionego ujawnienia informacji medycznych. Na razie nie ustalono, czy do naruszenia tajemnicy medycznej rzeczywiście doszło ani kto mógłby za to odpowiadać.

„Pracuję tu od trzech tygodni”
Jagielska zwraca uwagę, że oddział nie miał wcześniej doświadczenia z podobnymi przypadkami, a ona sama pracowała w szpitalu dopiero od trzech tygodni. Jej zdaniem na przebieg sytuacji wpłynęła presja organizacji pro-life, które protestują od chwili, gdy ogłoszono jej zatrudnienie.
Już latem przed szpitalem odbywały się pikiety i modlitwy różańcowe organizowane przez fundację związaną z Kają Godek. Działacze zbierali podpisy pod petycją o odebranie Jagielskiej prawa wykonywania zawodu. W odpowiedzi Partia Razem organizowała milczące kontrmanifestacje w obronie lekarki.
Lekarka, o której mówi cała Polska
Gizela Jagielska stała się jedną z najgłośniejszych postaci sporu o aborcję po sprawie ze szpitala w Oleśnicy. Przeprowadziła tam zakończenie ciąży w 37. tygodniu u pacjentki, u której płodu zdiagnozowano ciężką postać wrodzonej łamliwości kości. Prokuratura zbadała sprawę i umorzyła śledztwo. Uznała, że lekarka nie popełniła przestępstwa.

„Nie zamierzam rezygnować”
Mimo interwencji policji, protestów i narastających kontrowersji dr Jagielska nie zamierza się wycofywać. Zapowiada, że nadal będzie przeprowadzać aborcje w przypadkach, w których dopuszcza je prawo. Jeśli zgłosi się do niej kolejna pacjentka, która będzie wymagała zakończenia ciąży, postara się udzielić jej odpowiedniej pomocy medycznej.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze