Policja wkroczyła do szpitala, w którym pracuje Gizela Jagielska. Lekarka: „Informacje o pacjentce wyciekły po kilku godzinach”

Zaledwie trzy tygodnie po tym, jak dr Gizela Jagielska zaczęła pracę we wrocławskim szpitalu, w placówce pojawiła się policja. Funkcjonariusze sprawdzali zawiadomienie o rzekomo nielegalnej aborcji u pacjentki w zaawansowanej ciąży. Do zabiegu ostatecznie nie doszło. Ginekolożka twierdzi, że ktoś ze szpitala przekazał informacje o pacjentce przeciwnikom aborcji, a szpital zgłosił sprawę możliwego naruszenia tajemnicy medycznej.

3 minut czytania
Policja wkroczyła do szpitala, w którym pracuje Gizela Jagielska. Lekarka: „Informacje o pacjentce wyciekły po kilku godzinach”
← Powrót na niezalezna.pl
Policja wkroczyła do szpitala, w którym pracuje Gizela Jagielska. Lekarka: „Informacje o pacjentce wyciekły po kilku godzinach”

Policjanci na Brochowie

Do Szpitala Specjalistycznego im. Falkiewicza na wrocławskim Brochowie zgłosiła się kobieta w zaawansowanej ciąży. Jak relacjonowała dr Jagielska w rozmowie z TOK FM, pacjentka miała zalecenie psychiatry dotyczące zakończenia ciąży.

„Mamo, dam radę. Będzie dobrze”. Leżał sparaliżowany w szpitalu i pocieszał mamę. 18-letni Kuba ma ostatnie dni, by uratować swoją szansę
Pierwszy dzień szkoły. Kuba pojechał na praktyki. Do domu już nie wrócił. Zmiażdżona klatka piersiowa, osiem złamanych żeber, złamany bark, uszkodzony kręgosłup i 31 dni na OIOM-ie. Lekarze nie wiedzieli, czy w ogóle się obudzi. Przeżył, ale nie czuje nóg. Teraz codziennie walczy i to on dodaje otuchy swojej mamie. Na rehabilitację, która daje mu szansę, brakuje ponad 150 tys. zł, a zbiórka kończy się niebawem. Każda złotówka się liczy, a część tego, co wpłacisz, wróci w rozliczeniu podatkowym.

Ze względu na zaawansowany etap ciąży lekarze zaproponowali rozwiązanie, które wiązałoby się z urodzeniem żywego dziecka. Pacjentka się na to nie zgodziła. Do aborcji ostatecznie nie doszło.

Mimo to tego samego dnia w szpitalu pojawili się policjanci. Mieli sprawdzić zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, czyli o rzekomym przeprowadzaniu nielegalnego zabiegu.

„Ktoś z personelu przekazał szczegóły”

Najbardziej bulwersujący wątek dotyczy tego, jak informacje o pacjentce w ogóle dotarły poza szpital. Według dr Jagielskiej stało się to zaledwie kilka godzin po przyjęciu kobiety. Lekarka podejrzewa, że ktoś z personelu przekazał szczegóły organizacjom sprzeciwiającym się aborcji, a to doprowadziło do protestów i zawiadomienia organów ścigania.

Szpital zawiadomił odpowiednie organy o podejrzeniu nieuprawnionego ujawnienia informacji medycznych. Na razie nie ustalono, czy do naruszenia tajemnicy medycznej rzeczywiście doszło ani kto mógłby za to odpowiadać.

„Pracuję tu od trzech tygodni”

Jagielska zwraca uwagę, że oddział nie miał wcześniej doświadczenia z podobnymi przypadkami, a ona sama pracowała w szpitalu dopiero od trzech tygodni. Jej zdaniem na przebieg sytuacji wpłynęła presja organizacji pro-life, które protestują od chwili, gdy ogłoszono jej zatrudnienie.

Już latem przed szpitalem odbywały się pikiety i modlitwy różańcowe organizowane przez fundację związaną z Kają Godek. Działacze zbierali podpisy pod petycją o odebranie Jagielskiej prawa wykonywania zawodu. W odpowiedzi Partia Razem organizowała milczące kontrmanifestacje w obronie lekarki.

Lekarka, o której mówi cała Polska

Gizela Jagielska stała się jedną z najgłośniejszych postaci sporu o aborcję po sprawie ze szpitala w Oleśnicy. Przeprowadziła tam zakończenie ciąży w 37. tygodniu u pacjentki, u której płodu zdiagnozowano ciężką postać wrodzonej łamliwości kości. Prokuratura zbadała sprawę i umorzyła śledztwo. Uznała, że lekarka nie popełniła przestępstwa.

Szczera spowiedź Bąkiewicza. Otworzył się na temat bankructwa
Robert Bąkiewicz w rozmowie ze Sławomirem Jastrzębowskim bez ogródek wrócił do czasów, gdy stracił cały majątek. Choć włożył serce w budowę rodzinnej firmy, bezduszny system i nieuczciwi kontrahenci niemal zrównali go z ziemią. W programie “Jastrząb Show” w TV Republika opowiada o piekle bankructwa.

„Nie zamierzam rezygnować”

Mimo interwencji policji, protestów i narastających kontrowersji dr Jagielska nie zamierza się wycofywać. Zapowiada, że nadal będzie przeprowadzać aborcje w przypadkach, w których dopuszcza je prawo. Jeśli zgłosi się do niej kolejna pacjentka, która będzie wymagała zakończenia ciąży, postara się udzielić jej odpowiedniej pomocy medycznej.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze