„Tego dnia nasze życie zatrzymało się w jednej chwili”
2 września 2025 r. Kuba, uczeń technikum informatycznego, wstał rano, żeby pojechać na praktyki. Chłopak, który zawsze, jak pisze jego mama, „patrzył w przyszłość z uśmiechem”.
„2 września nasze życie zatrzymało się w jednej chwili. Tego dnia mój ukochany syn Kuba, jak co dzień, wstał rano, żeby pojechać na praktyki”
– wspomina.
Tego ranka doszło do wypadku. Rodzina do dziś nie wie dokładnie, co się wydarzyło. Wie tylko, co zostało po tych kilku sekundach.

Lista obrażeń, przy której pęka serce
Zmiażdżona klatka piersiowa, osiem złamanych żeber, złamany bark, uszkodzony kręgosłup piersiowy. Głębokie obrażenia nóg.
Kuba trafił na OIOM i spędził tam 31 dni. Oddychał przez rurkę tracheostomijną.
„Lekarze nie dawali pewności, czy w ogóle się obudzi, a jeśli tak, to jak bardzo będzie cierpiał”
– pisze mama.
31 dni. Każdego ranka telefon do szpitala. Każdego wieczoru modlitwa, żeby noc minęła spokojnie i żeby Kuba wciąż żył.

Obudził się. I usłyszał najgorsze
Kuba się obudził. Przeniesiono go na neurochirurgię, zaczął sam oddychać i sam jeść. Jego siła zadziwiła wszystkich.
Ale wtedy przyszła diagnoza, której nikt nie chciał usłyszeć. Kuba jest sparaliżowany od kręgosłupa piersiowego w dół i nie ma czucia w nogach. Rokowania są niepewne. Uszkodzona jest też lewa ręka. Lekarze mają nadzieję, że nerw da się naprawić, a Kuba przeszedł już kolejną operację, która ma przywrócić mu ruch w palcach.
Jest jednak iskierka nadziei. Kuba czuje drętwienie w nogach. Dla jego mamy to znak, że może jeszcze coś da się odzyskać.
To on pocieszał mamę
I wtedy wydarzyło się coś, co porusza najbardziej. To nie mama dodawała sił synowi. To syn dodawał sił mamie.
„Choć to on leży w szpitalnym łóżku, to właśnie Kuba podtrzymuje mnie na duchu. Kiedy ja załamuję się, on mówi: «Mamo, dam radę. Będzie dobrze»”
– pisze jego mama.
Siedemnastolatek, sparaliżowany, z rurką w gardle, po miesiącu walki o życie, pociesza swoją mamę. „Wie, że czeka go długa droga, ale nie dopuszcza myśli, że się podda. Jeśli nie będzie mógł chodzić, siądzie na wózek i dalej będzie spełniał swoje marzenia”.
Każdy dzień walki. Każdy dzień kosztuje
Kuba ćwiczy codziennie. Sprawną prawą ręką podpiera się, siada i uczy się na nowo samodzielności. Jak sam pisze, jeździ od jednej rehabilitacji do drugiej.
We wrześniu podzielił się z darczyńcami wiadomością:
„Cześć wszystkim! Chciałem podzielić się z Wami krótką aktualizacją i pokazać, że Wasze wsparcie naprawdę działa. Mój stan zdrowia powoli się poprawia. Nie przemieszczam się jeszcze samodzielnie i wciąż nie mam czucia ani ruchu w nogach, ale nie poddaję się ani na chwilę”.
Efekty widać. Ale jest jedno „ale”, które może wszystko zatrzymać.
„Specjalistyczna rehabilitacja jest niezwykle droga, a bez niej nie mam szans na dalszy postęp i powrót do sprawności. Środki kończą się bardzo szybko”
– pisze Kuba.
Każda godzina ćwiczeń może zdecydować, czy odzyska czucie i samodzielność. Przerwa oznacza, że to, o co walczył przez cały rok, może przepaść.

„Nie proszę o cud. Proszę o szansę”
Rodzinie Kuby nigdy nie było łatwo. To wielodzietna rodzina ze wsi. Tata Kuby też zmaga się z niepełnosprawnością i nie może pracować, a cały dom utrzymuje mama. Kosztów specjalistycznej rehabilitacji i sprzętu nie są w stanie pokryć sami.
Dlatego mama Kuby prosi o pomoc słowami, które trudno czytać bez łez:
„Nie proszę o cud. Proszę o szansę. Szansę dla mojego syna, który mimo bólu i strachu nie przestał się uśmiechać i wierzyć. Pomóż Kubie odzyskać życie, które dopiero się zaczynało”.
Zostały dwa dni. Brakuje ponad 150 tysięcy
Do tej pory udało się zebrać 62,5 tys. zł, czyli niecałą jedną trzecią potrzebnej kwoty. Brakuje jeszcze ponad 150 tys. zł, a do końca zbiórki zostały tylko dwa dni.
Jeśli możesz, wesprzyj Kubę i jego powrót do zdrowia: siepomaga.pl/kuba-kalbarczyk
Nie musisz wpłacać fortuny. 10 zł, 20 zł, tyle, ile wydajesz na kawę. Jeśli każdy, kto przeczyta ten tekst, da choć kilka złotych, Kuba będzie mógł walczyć dalej. A jeśli nie możesz wpłacić, udostępnij. Może ten tekst trafi do kogoś, kto może więcej.
Pomagasz, a część pieniędzy do ciebie wraca
Wpłata na zbiórkę to darowizna, którą możesz wpisać w zeznaniu podatkowym. Zapłacisz dzięki temu niższy podatek, czyli część pieniędzy, które dasz Kubie, po prostu do Ciebie wróci.
Wystarczy zachować potwierdzenie wpłaty, a przy rozliczeniu PIT za ten rok wpisać darowiznę w zakładce „Ulgi i odliczenia”. To kilka kliknięć. Kuba dostanie całą Twoją wpłatę, a ty odzyskasz jej część.
Dajmy mu szansę
Kuba ma dopiero 18 lat. Miał pisać kody, zdawać maturę i zaczynać dorosłe życie. Dziś walczy o to, żeby kiedyś samodzielnie wstać z łóżka.
Powiedział mamie: „Dam radę”. Pomóżmy mu dotrzymać tej obietnicy.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze