Piątkowe wydanie „halo tu polsat” miało wyjątkowy charakter. Wśród zaproszonych gości znalazła się Halina Rogozińska, która za kilka dni będzie świętować swoje setne urodziny. Urodzona 30 października 1926 roku kobieta jest uczestniczką Powstania Warszawskiego, podczas którego pełniła funkcje sanitariuszki i łączniczki. Choć od tamtych wydarzeń minęły ponad osiem dekad, wspomnienia wciąż zajmują ważne miejsce w jej życiu.
W telewizyjnym studiu przygotowano dla niej urodzinową niespodziankę. Były kwiaty, prezenty i tort, ale najważniejsze okazały się rozmowy, w których historia przeplatała się z osobistymi wspomnieniami. Sama jubilatka z uśmiechem opowiadała o swoim podejściu do życia.
„Moje wnuki mówią, że jestem młoda duchem”
– zdradziła.

Miała zaledwie 17 lat, gdy wybuchło Powstanie Warszawskie
Kiedy 1 sierpnia 1944 roku rozpoczęło się Powstanie Warszawskie, Halina Rogozińska była jeszcze nastolatką. Mimo młodego wieku zdecydowała się zgłosić na ochotniczkę. W powstańczych szeregach posługiwała się pseudonimami „Mała” i „Niebieska”, a jej zadania wymagały odwagi i gotowości do działania w niebezpiecznych warunkach.

Po latach wspominała tę decyzję z charakterystycznym dla siebie spokojem. Jak wyjaśniła, w jej rodzinnym domu zaangażowanie w walkę było czymś naturalnym. Do powstania zgłosił się również jej ojciec.
„Wydawało mi się wtedy, że jestem prawie stara. Mój ojciec też był ochotnikiem, było to dla mnie naturalne, aby dołączyć”
– opowiadała.
Słowa jubilatki zrobiły wrażenie na Krzysztofie Ibiszu, który nie krył uznania dla jej postawy.
„Bohaterstwo ma pani w genach”
– skomentował prowadzący.

Bovska przygotowała wyjątkowy prezent
Halinie Rogozińskiej towarzyszyła również Bovska. Obecność wokalistki nie była przypadkowa. Jej babcia także uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim, dlatego spotkanie miało dla artystki szczególne znaczenie.
Z okazji zbliżających się setnych urodzin pani Haliny piosenkarka przygotowała utwór zatytułowany „Niebieska”. Tytuł nawiązuje do jednego z powstańczych pseudonimów jubilatki, ale sama piosenka niesie ze sobą również opowieść o niezwykłej rodzinnej filozofii.

Chodzi o „grę w zadowolenie”, którą wymyśliła mama Haliny Rogozińskiej. Jej zasady są zaskakująco proste: zamiast koncentrować się wyłącznie na trudnościach, warto szukać drobnych powodów do radości. Nawet w zwyczajnych, pozornie nieistotnych chwilach.
Ta umiejętność dostrzegania dobrych stron życia towarzyszyła pani Halinie przez kolejne dekady. Dziś, u progu setnych urodzin, nadal potrafi mówić o niej z lekkością i uśmiechem.











Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze