Ma do Sejmu 1,7 km, rozlicza 90 km dziennie i… nie ma auta. Kilometrówkowy hit Żukowskiej!

Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska znalazła się w centrum jednej z najbardziej absurdalnych kilometrówkowych historii ostatnich lat. Z jej sprawozdania z wydatków przeznaczonych na prowadzenie biura poselskiego wynika, że miała ona rozliczać nawet 90 kilometrów dziennie, mimo że z jej miejsca zamieszkania do Sejmu jest… 1,7 kilometra. A największy paradoks? Żukowska nie posiada samochodu.

2 minut czytania
Ma do Sejmu 1,7 km, rozlicza 90 km dziennie i… nie ma auta. Kilometrówkowy hit Żukowskiej!
← Powrót na niezalezna.pl
Ma do Sejmu 1,7 km, rozlicza 90 km dziennie i… nie ma auta. Kilometrówkowy hit Żukowskiej!

Mimo to w dokumentach pojawiła się kwota 38 181, 95 zł, jako koszty za przejazdy samochodem własnym lub innym, co w przeliczeniu daje 91 km dziennie.

Sprawa z kilometrówkami przypomina inną głośną historię, a mianowicie sprawę Arkadiusza Myrchy.

Afera Myrchy wraca jak bumerang

Wcześniej opinię publiczną rozgrzały doniesienia o tym, że poseł Arkadiusz Myrcha miał jednocześnie pobierać dodatek mieszkaniowy do wynajmowanego mieszkania oraz rozliczać kilometrówki, choć mieszkał już w domu pod Warszawą.

Co oni ukrywają? KRRiT alarmuje: publiczne media chcą przemilczeć ten temat
Już za tydzień, 24 maja w Krakowie odbędzie się referendum w sprawie o odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego, polityka wywodzącego się z obozu Donalda Tuska. Sprawa budzi ogromne emocje w mieście, a mieszkańcy mają zdecydować, czy chcą zakończyć jego kadencję przed czasem. Tymczasem, jak wynika z monitoringu KRRiT, publiczne media praktycznie nie informują o referendum, choć powinny rzetelnie przedstawiać obywatelom wszystkie procesy demokratyczne.

To właśnie wtedy internet stworzył słowo, które weszło do potocznego języka:

„zamyrchać” — czyli „przywłaszczyć sobie coś, rozliczyć coś w sposób, który budzi pytania”. Od tamtej pory określenie żyje własnym życiem, funkcjonuje w memach, komentarzach i dyskusjach o poselskich finansach.

Polacy wściekli po Eurowizji! Pod postem Wiki Gabor fala niezadowolenia
Po wczorajszej Eurowizji w Polsce zawrzało i to nie z powodu 12. miejsca Alicji Szemplińskiej, ale decyzji polskiego jury, które jako jedyny kraj w całej Europie przyznało Izraelowi maksymalne 12 punktów. Dla wielu widzów był to szok, zwłaszcza że pięć państw: Hiszpania, Islandia, Holandia, Słowenia i Irlandia, w ogóle wycofało się z konkursu w ramach protestu przeciw dopuszczeniu Izraela.

A teraz wszyscy patrzą na Żukowską. I czekają…

Skoro „zamyrchać” już istnieje, internauci zaczęli zastanawiać się, czy przy tej historii nie narodzi się kolejne słowo, które trafi do politycznego folkloru.

Bo sytuacja jest tak absurdalna, że aż prosi się o memy:

• 1,7 km do Sejmu,

• 90 km dziennie w rozliczeniach,

• brak samochodu.

I patrząc na to, jak szybko „zamyrchać” weszło do języka… można się spodziewać, że internet już ostrzy sobie klawiatury.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze