Co właściwie działo się na szczycie C8?
Sam szczyt C8 miał być przede wszystkim poważną rozmową o bezpieczeństwie, Ukrainie i współpracy państw regionu. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele ośmiu państw, którzy poruszali m.in. temat sytuacji za wschodnią granicą i dalszego wsparcia dla Ukrainy.

Donald Tusk reprezentował tam Polskę i również zabrał głos. Premier mówił o trudnych miesiącach, które czekają państwa regionu, oraz o potrzebie współpracy. Brzmi poważnie, prawda? Tymczasem po publikacji nagrania ze szczytu uwaga internautów szybko powędrowała w zupełnie inną stronę.
Angielski na poziomie szkoły podstawowej. O treści przekazu nawet nie warto wspominać. https://t.co/fhyu36VSgb
— B. Jadwiga Łukaszewicz 🇵🇱 🇵🇱🇵🇱 (@DomKatar) September 19, 2026
Wystarczyło jedno nagranie i się zaczęło
Tusk chciał pochwalić się wizytą na międzynarodowym spotkaniu na TikToku, ale internauci zwrócili uwagę na coś zupełnie innego. W komentarzach szybko zaczęły pojawiać się uwagi dotyczące jego wymowy, składni i sposobu budowania zdań. Zamiast zachwytów nad występem premiera część komentujących zaczęła dokładnie analizować jego wypowiedź.

Nie zabrakło przy tym porównań do wcześniejszych internetowych żartów dotyczących angielskiego Karola Nawrockiego. Tym razem to Tusk znalazł się pod lupą, a internauci ochoczo zaczęli wyłapywać kolejne fragmenty nagrania.

Pojawiły się komentarze w stylu: „No to teraz Tusk pokazał” czy „I z czego wy się śmialiście?”. Część użytkowników zwracała uwagę na płynność wypowiedzi premiera, inni skupiali się na konkretnych zdaniach i ich konstrukcji. Jedno jest pewne - nagranie ze szczytu C8 wywołało w sieci znacznie więcej kontrowersji, niż można było się spodziewać.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze