"Głupiutka i wystraszona"? Skandaliczna diagnoza zza biurka
Polska tenisistka właśnie szykuje się do powrotu na korty w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Toronto. Zamiast słów wsparcia dla 25-latki, która od lat z dumą reprezentuje Polskę na światowych arenach, doczekaliśmy się żenującej "diagnozy". Ewa Woydyłło, goszcząc w podcaście "Return", urządziła sobie publiczny seans psychoanalizy naszej mistrzyni.

To, co usłyszeli słuchacze, wykracza poza ramy jakiejkolwiek merytorycznej krytyki sportowej. Woydyłło z niesmakiem odniosła się do wizerunku Igi, stwierdzając wprost:
Ona wyskoczyła jako taka gwiazda i jeszcze wykreowała się na taką rozumną, dojrzałą, mądrą dziewczynę. A jest prawdopodobnie głupiutka, wystraszona.
Nazywanie dorosłej, utytułowanej kobiety, która na swoich barkach niesie presję oczekiwań całego kraju, "głupiutką", to nie tylko brak klasy, ale wręcz nieprawdopodobna bezczelność. Wygląda na to, że ekspertom brylującym w lewicowo-liberalnych portalach wolno zniżać się do chamskich inwektyw, o ile tylko celują w osobę, która nie pasuje do ich wizji świata.
"Mądre rady" z kanapy: wyślijmy mistrzynię na studia
Na obrażaniu inteligencji Igi Świątek jednak się nie skończyło. Woydyłło postanowiła pójść o krok dalej i wcielić się w rolę doradcy zawodowego. Według niej polska gwiazda to zaledwie sportowy "meteor", który już się wypalił i któremu tenis po prostu się znudził.

Co zatem radzi "autorytet"? Przerwać wielką karierę i wrócić do książek.
Przypuszczam, że Iga powinna teraz pójść na studia. Ona była mądrą dziewczyną, a teraz jest nieszczęśliwa...
- wyrokuje psycholożka, diagnozując rzekomą depresję i brak motywacji u tenisistki na podstawie własnych domysłów. To zdumiewające, z jaką łatwością ludzie z tego środowiska potrafią przekreślić lata morderczych treningów i wyrzeczeń, radząc najlepszej zawodniczce globu, by po prostu rzuciła to wszystko i poszła na uniwersytet, żeby znowu być "mądrą".
Brutalne uderzenie w sztab
Cios poniżej pasa padł także na sam koniec rozmowy, gdy Woydyłło wzięła na celownik Darię Abramowicz, psycholog sportową na co dzień współpracującą ze Świątek. Zamiast merytorycznej dyskusji o metodach pracy, usłyszeliśmy prostacki atak oparty na liczeniu cudzych pieniędzy.

Prawdopodobnie psycholog jest tam dla kasy, bo nieźle musi zarabiać. I nic nie robi, siedzi i ogląda mecze. Ja też bym tak chciała
- wypaliła Woydyłło z rozbrajającą szczerością, demaskując w ten sposób prawdziwe motywy swojej tyrad. Frustracja i zawiść o to, że ktoś inny bierze udział w wielkim, międzynarodowym sporcie (i otrzymuje za to adekwatne wynagrodzenie), wylała się z tych słów potężnym strumieniem.
Zarzucanie Darii Abramowicz, że "nic nie robi, tylko siedzi", to potwarz dla całego sztabu Igi Świątek. Zespół ten doprowadził Polkę na sam szczyt światowego rankingu. Tymczasem salonowi eksperci, przyzwyczajeni do pouczania Polaków z wysokości swoich stołecznych gabinetów, wyraźnie nie potrafią znieść, że prawdziwy sukces w światowym sporcie buduje się ciężką pracą, a nie tanim mędrkowaniem przed mikrofonem.








Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze