Szczyt hipokryzji w MEN. Dzieciom wciskają wegańską papkę, a sami obżerają się karkówką. Mamy dowody

Kiedy polskie dzieci na szkolnych stołówkach zmuszane są do jedzenia ohydnych, bezmięsnych wynalazków w imię "klimatycznej ideologii", urzędnicy Ministerstwa Edukacji Narodowej śmieją się nam prosto w twarz. Okazuje się, że słynna "dieta planetarna" kończy się tam, gdzie zaczyna się ministerialny bufet. Jeden z polityków opozycji postanowił sprawdzić to na własne oczy i nakrył ekipę Barbary Nowackiej na gorącym uczynku. Co wylądowało na jego talerzu? Bynajmniej nie kotlet z ciecierzycy!

3 minut czytania
Szczyt hipokryzji w MEN. Dzieciom wciskają wegańską papkę, a sami obżerają się karkówką. Mamy dowody
fot. Ernes Ahmetov / Anna Shvets / Pexels / kolaż Blask Online
← Powrót na niezalezna.pl
Szczyt hipokryzji w MEN. Dzieciom wciskają wegańską papkę, a sami obżerają się karkówką. Mamy dowody

Dla dzieci "dieta planetarna", dla władzy prawdziwe rarytasy

Niedawno cała Polska żyła skandalem wokół wprowadzania do szkół tzw. diety planetarnej. Zgodnie z lewicowo-klimatycznymi trendami, z talerzy uczniów masowo znika mięso, a w jego miejsce pojawiają się bezmięsne, papkowate eksperymenty, których najmłodsi po prostu nie chcą jeść. Tony jedzenia lądują w koszach, rodzice rwą włosy z głowy i płacą za obiady z własnej kieszeni.

Dramat w polskich szkołach. Dzieci głodują, bo władza zmusza je do jedzenia “klimatycznej papki”
Kolejny chory eksperyment obecnej władzy na naszych dzieciach. W imię lewicowej i klimatycznej ideologii, do polskich szkół na siłę wprowadzana jest absurdalna “dieta planetarna”. Skutek? Uczniowie brzydzą się patrzeć na bezmięsne, papkowate wynalazki i masowo odmawiają jedzenia. Rodzice płacą ciężkie pieniądze, tony posiłków lądują w koszach, a decydentki z rządu tchórzliwie umywają ręce.

Wydawać by się mogło, że skoro władza z takim zapałem narzuca najmłodszym ekologiczne wyrzeczenia, sama będzie świecić przykładem. Nic bardziej mylnego! Postanowił to sprawdzić europoseł Patryk Jaki, który wybrał się z niezapowiedzianą wizytą prosto do jaskini lwa - na stołówkę w Ministerstwie Edukacji Narodowej.

Karkóweczka u Nowackiej! Mięso serwują tam każdego dnia

Europoseł opublikował w mediach społecznościowych nagranie, które błyskawicznie obnażyło podwójne standardy obecnej ekipy rządzącej. Jeśli ktoś myślał, że w resorcie Barbary Nowackiej urzędnicy zajadają się kotletami ze strączków i przegryzają to jarmużem, to grubo się przeliczył!

"Sprawdziłem co jedzą u Nowackiej. Zobaczcie!"

- napisał polityk, udostępniając w sieci demaskatorskie wideo.

Magda Gessler o diecie planetarnej w szkołach. „To jest szalone”
Od początku września w polskich szkołach i przedszkolach obowiązują nowe zasady dotyczące żywienia dzieci. Zmiany, inspirowane założeniami tzw. diety planetarnej, wywołały dyskusję wśród rodziców. Głos w sprawie zabrała Magda Gessler, która nie kwestionuje potrzeby wprowadzania roślinnych posiłków, ale ma zastrzeżenia do sposobu podejmowania decyzji, bez uwzględnienia zdania rodziców.

Co znalazło się na jego ministerialnym talerzu? Soczysta, ociekająca sosem karkówka! Jak szybko wyszło na jaw, słynna dieta planetarna absolutnie nie obowiązuje w murach ministerstwa. Co więcej, mięso w bufecie MEN serwowane jest urzędnikom... codziennie!

Hipokryzja, która woła o pomstę do nieba

To jest po prostu jawna kpina ze zwykłych Polaków i ich dzieci! Urzędnicy, którzy z zaangażowaniem promują ograniczanie śladu węglowego i wpychają lewicową ideologię do szkolnych jadłospisów, sami w najlepsze obżerają się tradycyjnymi, mięsnymi obiadami.

„Zamach na brzuchy naszych dzieci”. Borkowska pyta, kto naprawdę stoi za dietą planetarną w szkołach
Afera wokół nowych zasad żywienia w szkolnych stołówkach nie cichnie. Do grona krytyków dołączyła dziennikarka Monika Borkowska, która w mocnych słowach rozprawiła się zarówno z samą reformą, jak i z minister edukacji Barbarą Nowacką, a przy okazji zadała pytanie, które BlaskOnline stawiało już wcześniej: kto tak naprawdę stoi za forsowaniem diety planetarnej w polskich szkołach.

Dlaczego to, co rzekomo tak "szkodliwe" i "nieklimatyczne" dla dzieci w szkołach podstawowych, nagle staje się idealnym posiłkiem dla dorosłych pracowników ministerstwa? To klasyczna definicja podwójnych standardów - wyrzeczenia i wegańskie papki zostawmy dla obywateli, a karkóweczkę dla władzy!

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze