Wyrok zamyka proces, ale nie kończy skandalu
Afera zaczęła się w 2024 roku, kiedy regionalne media w Dolnej Saksonii ujawniły, że prokurator z Hanoweru miał przekazywać poufne informacje międzynarodowemu kartelowi narkotykowemu. Teraz, po długim procesie, zapadł wyrok. Jak podają NDR, Welt i NIUS.de, Yashar Gohari, urodzony w Iranie i wychowany w Niemczech, trafi do więzienia na 8 lat i 6 miesięcy.

Sąd uznał, że Gohari ostrzegał gangsterów przed działaniami policji, zdradzał szczegóły śledztw i umożliwiał im unikanie zatrzymań. Niemieckie media przypominają, że chodziło o sprawy związane z jednym z największych przemytów narkotyków w historii Europy — 16 ton kokainy przechwyconych w Hamburgu.
🇩🇪 Uchodźca został prokuratorem – i kretem kartelu narkotykowego. To jeden z największych skandali w historii niemieckiej prokuratury.
— Adam Gwiazda (@delestoile) March 20, 2026
40-letni Yashar Gohari przybył do Niemiec jako dziecko-uchodźca z Iranu. Zrobił karierę i został prokuratorem w Hanowerze. Za pieniądze zdradzał… pic.twitter.com/6EVzP3ZHYe
W trakcie procesu prokurator przyznał się do części zarzutów. MSN Deutschland informuje, że potwierdził m.in. przyjmowanie pieniędzy i przekazywanie informacji. Według ustaleń śledczych otrzymywał regularne przelewy, sięgające kilku tysięcy euro miesięcznie. Welt zwraca uwagę, że logował się do akt, które nie były mu przydzielone, a NDR opisuje sytuację, w której miał ostrzec kartel przed planowaną akcją policji, co pozwoliło przestępcom usunąć część towaru i dokumentów.

Choć wyrok już zapadł, niemieckie redakcje podkreślają, że skala nieprawidłowości może oznaczać konieczność ponownego przeanalizowania wielu wcześniejszych postępowań. To właśnie ten wątek sprawia, że temat nie cichnie.
Polscy internauci reagują ostro: „To jest państwo prawa czy kabaret”
W polskich mediach społecznościowych sprawa znów wywołała lawinę komentarzy. Widać w nich przede wszystkim złość i poczucie, że tak duża afera nie mogła powstać bez systemowych zaniedbań.

„Jak mają ludzie ufać wymiarowi sprawiedliwości, skoro w Niemczech potrafią umarzać sprawy o gwałty, a prokurator współpracuje z mafią? To jest państwo prawa czy kabaret”
— pisze jeden z użytkowników.

Inni zwracają uwagę, że wyrok nie zamyka najważniejszych pytań.
„To nie jest drobna nieprawidłowość. To pokazuje, że nikt tego nie kontrolował”
— czytamy w komentarzach. Pojawiają się też głosy, że „system ma dziury jak sito” i że „ktoś musiał widzieć, że coś jest nie tak”.
Widać wyraźnie, że mimo zakończonego procesu sprawa nadal budzi ogromne emocje, zarówno w Niemczech, jak i w Polsce.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze