Po wielu perturbacjach wreszcie wrócił. Zakończyła się odyseja Roberta Klatta

Robert Klatt (53 l.) jest już w domu! Cały, zdrowy, ale wciąż poruszony tym, co przeżył. Po dniach strachu, chaosu i bezsilności znany muzyk i producent wreszcie może napisać do fanów z bezpiecznego miejsca. Jego powrót z Dubaju, gdzie utknął po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie, był jedną z najbardziej dramatycznych historii ostatnich dni. Teraz artysta przyznaje: „Byłem w miejscu, gdzie naprawdę toczyły się działania wojenne”.

3 minut czytania
Po wielu perturbacjach wreszcie wrócił. Zakończyła się odyseja Roberta Klatta
Robert Klatt/ Facebook
Powrót na niezalezna.pl
Po wielu perturbacjach wreszcie wrócił. Zakończyła się odyseja Roberta Klatta

Pierwsze eksplozje w Dubaju pojawiły się 28 lutego. To wtedy w mieście było słychać wybuchy związane z przechwytywaniem rakiet i dronów przez obronę przeciwlotniczą. Panika była ogromna, a loty masowo odwoływano. Wśród Polaków, którzy utknęli na miejscu, był właśnie Robert Klatt, lider zespołu Classic.

Robert Klatt/ Facebook

W rozmowach z mediami mówił, że Polacy zostali pozostawieni sami sobie. W relacji dla Blask Online podkreślał, że podczas gdy Niemcy ewakuowali swoich obywateli, Polacy „nie mieli żadnej pomocy” i „musieli radzić sobie sami”. 

W innym wywiadzie przyznał:

„Panika była duża, bardzo duża. Ja też się bałem, bo nie wiedziałem, co mnie czeka”. 
Influencer zapłacił 13 tys. złotych za bilety i utknął na lotnisku. “Zarabiamy na wojnie”
W związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie wielu turystów wciąż ma problemy z powrotem do domu z krajów arabskich i Azji. Influencer Tromba, czyli Mateusz Trąbka, relacjonował na swoim Instagramie jak utknął na lotnisku w Etiopii, choć kupił bilety za 13 tys. złotych.

„Byłem w miejscu, gdzie naprawdę toczyły się działania wojenne”

W swoim najnowszym wpisie, już z domu, artysta nie ukrywa, że to, co przeżył, zostanie z nim na długo. Pisze:

„Jestem już w domu. Cały i zdrowy. I choć moje ciało wróciło, głowa i serce wciąż próbują zrozumieć to, co się wydarzyło.”

Dodaje, że dopiero teraz dociera do niego, jak blisko był realnego zagrożenia, które większość ludzi zna tylko z telewizji.

„Strachu, niepewności, poczucia bezsilności. To zostaje w człowieku.”

To jedno z najbardziej poruszających wyznań Roberta Klatta. Pokazuje, jak dramatyczne były ostatnie dni i jak cienka była granica między bezpieczeństwem a tragedią.

Za promocję Dubaju celebryci dostają grubą kasę. Kto stoi za tym, że Polacy uwierzyli, że to raj na ziemi?
Przez lata wmawiano, że Dubaj to „must-see”, kierunek obowiązkowy, symbol luksusu i statusu społecznego. Komuś bardzo zależało, żeby w to uwierzyć. Rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich latami pompował gigantyczne pieniądze w influencerów i celebrytów, którzy w zamian za darmowe pobyty, przeloty w pierwszej klasie i sowite wynagrodzenia zalewali social media identycznymi kadrami z basenów, palm i wieżowców. To nie spontaniczny trend, a perfekcyjnie zaplanowana kampania marketingowa.

Wsparcie fanów i gorzki wniosek o wojnie

Klatt podziękował wszystkim, którzy wspierali go wiadomościami i modlitwami. Podkreślił, że to dawało mu siłę, kiedy nie wiedział, czy uda mu się wrócić do kraju.

Ale najważniejsze zdanie jego wpisu brzmi:

„Wojna to ogromne cierpienie, strach i tragedia zwykłych ludzi. Dlatego zróbmy wszystko, aby chronić pokój.”

To mocny, dojrzały komentarz kogoś, kto naprawdę widział, jak wygląda konflikt — nie z nagłówków, ale z własnego okna.

Robert Klatt/ Facebook

Odyseja zakończona

Robert Klatt wreszcie dotarł do Polski. Jego powrót był możliwy dopiero po kilku dniach niepewności, odwołanych lotów i dramatycznych relacji z Dubaju. 

Dziś jest już bezpieczny, choć, jak sam przyznaje, emocjonalnie wciąż wraca do tego, co przeżył.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze