Pomysł o dopłatach, który powstał w głowach koalicjantów Koalicji 13 grudnia, tym razem mocno podzielił środowisko artystyczne w Polsce. Jedni stoją po stronie artystów, którzy świetnie prosperują i uważają dopłaty za niesprawiedliwe, inni twierdzą, że państwo powinno wspierać nieporadnych i niezarabiających „artystów” bez względu na ich rynkowe sukcesy. Trochę w myśl zasady „dziel i rządź”.
Cienkowska właśnie stwierdziła, że ustawa o artystach jest potrzebna żeby poprawić problem dzietności w Polsce XDDDD
— chrzanik (@chrzanikx) June 8, 2026
„Żeby artystki miały większą swobodę decyzji czy chcą być matkami bo jak ktoś nie pracuje na oskładkowanej umowie to nie ma tego bezpieczeństwa. Często dostaje… pic.twitter.com/ouHcFzpqD3
Co dokładnie powiedziała Cienkowska w Radiu Opole
W trakcie rozmowy minister kultury tłumaczyła, dlaczego ustawa o artystach przewiduje dopłaty do składek ZUS. W pewnym momencie padło zdanie, które idealnie wpisuje się w narrację usprawiedliwiającą najnowszy pomysł Koalicji 13 grudnia.

„Żeby artystki miały większą swobodę decyzji, czy chcą być matkami, bo jak ktoś nie pracuje na oskładkowanej umowie, to nie ma tego bezpieczeństwa. Często dostaję pytania, jak ministerstwo kultury wspiera dzietność — no i to jest odpowiedź.”
Nagranie to zaczęło żyć własnym życiem w mediach społecznościowych. Internauci komentowali, że łączenie dopłat dla artystów z polityką demograficzną brzmi jak żart, ale wypowiedź padła naprawdę i to w oficjalnym wywiadzie pani minister.

Problematyczna ustawa
Ustawa o artystach od początku budziła emocje. Część twórców uważa, że dopłaty są konieczne, bo praca artystyczna jest nieregularna, nieprzewidywalna i często nie daje stabilnych dochodów. Inni twierdzą, że państwo nie powinno finansować osób, które nie utrzymują się z własnej twórczości, a dopłaty są niesprawiedliwe wobec reszty społeczeństwa, na przykład innych wolnych zawodów, jak dziennikarstwo. Wypowiedź Cienkowskiej o „dzietności artystek” tylko pogłębiła ten podział, bo połączyła dwa tematy wyjątkowo wrażliwe: pieniądze z budżetu państwa i politykę rodzinną.

W sieci pojawiły się komentarze, że argumentacja minister jest oderwana od realiów, a ustawa, zamiast pomagać, dzieli społeczeństwo i wywołuje kolejne konflikty.
Artyści od miesięcy są podzieleni. Jedni, w tym na przykład Skolim, mówią, że dopłaty dla „niezarabiających artystów” to pomysł niesprawiedliwy i szkodliwy. Inni twierdzą, że kultura nie działa jak zwykły rynek i potrzebuje wsparcia, bo bez niego wiele osób wypadnie z zawodu.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze