Córka Jana Borysewicza nie wytrzymała po filmie Netflixa! „Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą”

Film o liderze Lady Pank miał być hołdem dla legendy polskiego rocka, a otworzył stare rodzinne rany. Joanna Borysewicz, córka gitarzysty, opublikowała poruszający wpis, w którym prostuje jedną ze scen „Mniej obcego”. Chodzi o jej mamę i moment, w którym ojciec odchodził z domu. „Moja mama nie miała nikogo, kiedy tata odchodził od nas” pisze stanowczo. I od razu zaznacza, że to nie jest atak na ojca.

4 minut czytania
Córka Jana Borysewicza nie wytrzymała po filmie Netflixa! „Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą”
foto: Instagram Joanna Borysewicz
← Powrót na niezalezna.pl
Córka Jana Borysewicza nie wytrzymała po filmie Netflixa! „Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą”

Netflix pokazał życie lidera Lady Pank

„Mniej obcy” trafił na Netflixa 7 października. Film w reżyserii Kristoffera Rusa opowiada o drodze Jana Borysewicza na szczyt polskiego rocka w czasach PRL. W główną rolę wcielił się debiutant Mikołaj Bukrewicz, a w rodziców muzyka Kinga Preis i Ireneusz Czop.

Twórcy nie ukrywali, że pokażą nie tylko sukcesy, ale też cenę sławy: rodzinne dramaty, upadki i szkody wyrządzone w domu. Właśnie jedna z takich scen nie dała spokoju córce muzyka.

„Mamo, dam radę. Będzie dobrze”. Leżał sparaliżowany w szpitalu i pocieszał mamę. 18-letni Kuba ma ostatnie dni, by uratować swoją szansę
Pierwszy dzień szkoły. Kuba pojechał na praktyki. Do domu już nie wrócił. Zmiażdżona klatka piersiowa, osiem złamanych żeber, złamany bark, uszkodzony kręgosłup i 31 dni na OIOM-ie. Lekarze nie wiedzieli, czy w ogóle się obudzi. Przeżył, ale nie czuje nóg. Mimo to codziennie walczy i to on dodaje otuchy swojej mamie. Na rehabilitację, która daje mu szansę, brakuje ponad 150 tys. zł, a zbiórka kończy się jutro. Każda złotówka się liczy, a część tego, co wpłacisz, wróci w rozliczeniu podatkowym.

„Chciałabym sprostować jedną rzecz”

Joanna Borysewicz zaznacza, że nie odnosi się do całego filmu, tylko do jednej sceny. Tej, w której tata prosi mamę, żeby zaczęli od nowa.

„Zależy mi na tym, żeby sprostować jedną rzecz: moja mama nie miała nikogo, kiedy tata odchodził od nas. Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą”

– pisze.

Wpis zebrał ponad 5,6 tys. polubień i ponad sto komentarzy.

foto: Instagram Joanna Borysewicz

„Nie chciałabym, żeby ktokolwiek odebrał moje słowa jako atak na ojca”

Córka gitarzysty bardzo stara się, żeby jej słowa nie zostały odebrane jako wojna z tatą:

„Mój tata jest i zawsze będzie bardzo ważną częścią mojego życia. Nasze relacje bywały różne, raz byliśmy bliżej siebie, innym razem dalej. Ale to jest mój ojciec i nigdy nie przestanę go tak traktować ani kochać”.

Pisze też o rodzicach, którzy przeszli w życiu bardzo trudne, traumatyczne chwile:

„Byli ludźmi, mieli prawo popełniać błędy, podejmować złe decyzje i nie zawsze umieć sobie ze wszystkim poradzić. Ale oboje byli dobrymi ludźmi. I nie chciałabym, żeby ktokolwiek oceniał ich całe życie przez pryzmat jednego wydarzenia czy jednej filmowej sceny”.

„Dziś nie ma już przy mnie mojej ukochanej Mamy”

Najbardziej poruszający fragment dotyczy mamy, której już nie ma:

„Dziś nie ma już przy mnie mojej ukochanej Mamy. Została mi tęsknota, wspomnienia i miłość, która nie kończy się wraz z czyimś odejściem. Ale dopóki mój drugi rodzic jest na tym świecie, będę go szanować, kochać i bronić, kiedy uznam, że jest to potrzebne”.

Mama nie może już sama odpowiedzieć na to, jak pokazano ją w filmie, więc zrobiła to za nią córka.

Netflix kręci film o legendzie Lady Pank – Jan Borysewicz wraca na scenę… filmową!
To nie tylko gratka dla fanów polskiego rocka – to kulturowe wydarzenie, które może na nowo rozpalić miłość do muzyki lat 80. Netflix oficjalnie ogłosił produkcję filmu biograficznego o Janie Borysewiczu (70 l.), legendarnym gitarzyście i współzałożycielu zespołu Lady Pank. Film ma pokazać nie tylko jego drogę na szczyt, ale też realia, w których rodziła się polska scena rockowa lat 80. i 90.

„Nieidealna, niełatwa, ale nasza”

Joanna Borysewicz podziękowała też wszystkim, którzy wsparli ją po wcześniejszym wpisie, w którym pisała o ludziach opowiadających swoje życie tak, jak chcieliby je przeżyć, a nie tak, jak naprawdę wyglądało. Wpis kończy słowami, które chwytają za serce:

„Można pamiętać to, co bolało, nie zapominając o miłości. Można znać trudne strony swojej historii i jednocześnie kochać swoich rodziców. Jedno nie wyklucza drugiego. To jest też moja rodzinna historia. Nieidealna, niełatwa, ale nasza. I chciałabym, żeby pozostała przede wszystkim prawdziwa”.

Ani Netflix ani Jan Borysewicz nie odnieśli się na razie do jej słów.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze