Netflix pokazał życie lidera Lady Pank
„Mniej obcy” trafił na Netflixa 7 października. Film w reżyserii Kristoffera Rusa opowiada o drodze Jana Borysewicza na szczyt polskiego rocka w czasach PRL. W główną rolę wcielił się debiutant Mikołaj Bukrewicz, a w rodziców muzyka Kinga Preis i Ireneusz Czop.
Twórcy nie ukrywali, że pokażą nie tylko sukcesy, ale też cenę sławy: rodzinne dramaty, upadki i szkody wyrządzone w domu. Właśnie jedna z takich scen nie dała spokoju córce muzyka.

„Chciałabym sprostować jedną rzecz”
Joanna Borysewicz zaznacza, że nie odnosi się do całego filmu, tylko do jednej sceny. Tej, w której tata prosi mamę, żeby zaczęli od nowa.
„Zależy mi na tym, żeby sprostować jedną rzecz: moja mama nie miała nikogo, kiedy tata odchodził od nas. Chcę, żeby ta część naszej historii wybrzmiała zgodnie z prawdą”
– pisze.
Wpis zebrał ponad 5,6 tys. polubień i ponad sto komentarzy.

„Nie chciałabym, żeby ktokolwiek odebrał moje słowa jako atak na ojca”
Córka gitarzysty bardzo stara się, żeby jej słowa nie zostały odebrane jako wojna z tatą:
„Mój tata jest i zawsze będzie bardzo ważną częścią mojego życia. Nasze relacje bywały różne, raz byliśmy bliżej siebie, innym razem dalej. Ale to jest mój ojciec i nigdy nie przestanę go tak traktować ani kochać”.
Pisze też o rodzicach, którzy przeszli w życiu bardzo trudne, traumatyczne chwile:
„Byli ludźmi, mieli prawo popełniać błędy, podejmować złe decyzje i nie zawsze umieć sobie ze wszystkim poradzić. Ale oboje byli dobrymi ludźmi. I nie chciałabym, żeby ktokolwiek oceniał ich całe życie przez pryzmat jednego wydarzenia czy jednej filmowej sceny”.
„Dziś nie ma już przy mnie mojej ukochanej Mamy”
Najbardziej poruszający fragment dotyczy mamy, której już nie ma:
„Dziś nie ma już przy mnie mojej ukochanej Mamy. Została mi tęsknota, wspomnienia i miłość, która nie kończy się wraz z czyimś odejściem. Ale dopóki mój drugi rodzic jest na tym świecie, będę go szanować, kochać i bronić, kiedy uznam, że jest to potrzebne”.
Mama nie może już sama odpowiedzieć na to, jak pokazano ją w filmie, więc zrobiła to za nią córka.

„Nieidealna, niełatwa, ale nasza”
Joanna Borysewicz podziękowała też wszystkim, którzy wsparli ją po wcześniejszym wpisie, w którym pisała o ludziach opowiadających swoje życie tak, jak chcieliby je przeżyć, a nie tak, jak naprawdę wyglądało. Wpis kończy słowami, które chwytają za serce:
„Można pamiętać to, co bolało, nie zapominając o miłości. Można znać trudne strony swojej historii i jednocześnie kochać swoich rodziców. Jedno nie wyklucza drugiego. To jest też moja rodzinna historia. Nieidealna, niełatwa, ale nasza. I chciałabym, żeby pozostała przede wszystkim prawdziwa”.
Ani Netflix ani Jan Borysewicz nie odnieśli się na razie do jej słów.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze