Były minister nauki Dariusz Wieczorek w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Radiu ZET wyraził pełne poparcie dla obecności chanukowych świec w Sejmie:
„Nie mam nic przeciwko, każde wyznanie ma prawo się tam pojawić”
– powiedział. Ale gdy padło pytanie o krzyż, jego ton się zmienił:
„Oczywiście, że mam [coś przeciwko]”.
Lewica:
— Paula Poreda (@PaulaPoreda) December 16, 2025
Każde wyznanie może pojawić się w polskim sejmie. Chanuka- nie mam nic przeciwko. Krzyż- no tu mam. pic.twitter.com/xAuJi9UGls
Czyli: judaizm – tak, chrześcijaństwo – nie. W Sejmie, który w teorii ma być świecki, ale w praktyce staje się polem walki symboli, Lewica proponuje nową definicję neutralności: „świeckość selektywna”.

Hipokryzja systemowa – nie tylko Lewica
To nie tylko problem jednej partii. Władza w Polsce od lat stosuje podwójne standardy.
Politycy zmieniają maski szybciej niż celebryci stylizacje na ściankach. Jednego dnia są obrońcami tradycji, drugiego, bojownikami o świeckość. Wszystko zależy od tego, co się klika.

Sejm jak Instagram – liczy się estetyka, nie zasady
Obecność chanukiji w Sejmie Lewicy nie przeszkadza. Według nich to gest solidarności, kultura, tolerancja. Krzyż? Zbyt ciężki, zbyt polski, zbyt… niewygodny. Władza chce być nowoczesna, ale tylko na pokaz. Jakby rządził algorytm, nie konstytucja.
Poseł, który ma dużo „za uszami”
Poseł Lewicy próbuje dziś narzucać Polakom, które symbole religijne są „lepsze” w Sejmie. Problem w tym, że ponad 90% obywateli deklaruje się jako katolicy, a krzyż, który jest symbolem tej właśnie religii, dla Dariusza Wieczorka jest czymś, co „kłuje go w oczy”.

Tyle że sam Wieczorek nie jest żadnym wzorcem świeckości czy moralności. W grudniu 2024 roku musiał podać się do dymisji z funkcji ministra nauki i szkolnictwa wyższego po serii zarzutów o nepotyzm, nieprawidłowości w oświadczeniu majątkowym i ujawnienie danych sygnalistki z Uniwersytetu Szczecińskiego. Media pisały wprost: stał się „gigantycznym obciążeniem wizerunkowym dla Lewicy”.
A więc polityk, który sam kręcił z majątkiem i w atmosferze skandalu został wyrzucony z rządu, dziś stawia się w roli arbitra religijnej neutralności. To właśnie kwintesencja polskiej hipokryzji: ci, którzy sami mają najwięcej za uszami, najchętniej pouczają innych, co wolno, a czego nie.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze