Pan Blask: Lewica, psy i złodzieje

Jednym z największych oszustw obecnego rządu jest bezczelne okłamywanie opinii publicznej świadomą i celową manipulacją. Napisałem „świadomą i celową manipulacją”, ponieważ nie chcę wierzyć, że nasi posłowie są autentycznie aż tak głupi, żeby wierzyli w szlachetność ewidentnych bubli.

2 minut czytania
Włodzimierz Czarzasty z łańcuchem na szyj
Powrót na niezalezna.pl

Najświeższym przykładem mechanizmu, który przytoczyłem jest to, co działo się w Sejmie przy okazji tak zwanej ustawy łańcuchowej. Fakty dotyczące tej ustawy są proste i oczywiste: to potworny bubel, którego celem nie jest żadne dobro piesków, tylko danie władzy lewackim złodziejom psów, którzy pod szalonym pretekstem 20 metrów kwadratowych specjalnego kojca dla psów mogliby bezkarnie odbierać psy ludziom i nakładać na ich właścicieli drakońskie kary.

Ten szkodliwy, głupi i niebezpieczny bubel na szczęście został przez prezydenta Karola Nawrockiego zawetowany właśnie z powodu absurdalnych zapisów na mocy, których psy miałyby większą przestrzeń życiową niż ludzie. Co ciekawe w schroniskach dla psów, do których trafiałyby psy porwane przez lewackie bojówki nie obowiązywałyby już tak restrykcyjne przepisy dotyczące kojców. No ale schroniska prowadziłyby przecież lewackie organizacje i miałyby z tego pieniądze głównie z samorządów i od państwa…

Ponieważ lewacka ustawa została zawetowana rozpoczęto rytualne wycie i to bynajmniej nie psy wyły. Rządzący manipulanci wraz z dziennikarskim klakierstwem uderzało w ton czułoskowy, że ach te biedne pieski na łańcuchu, ach, to sadyzm, nieczulizm i antypieskizm przecież. Argumenty były z Czajki, bo prezydent precyzyjnie wskazał, co trzeba zmienić, żeby na wsiach lewacto nie rozpoczęło polowania na rolników i ich psy. Zmian jednak nie dokonano. Trwało jednak wycie, że biedne, biedne, biedne pieski wiejskie i okrutny Nawrocki (na temat psów zamykanych na 10 godzin w blokach w miastach nie czyniono rozważań). To, że Nawrocki był po prostu racjonalny nie było jednak brane pod uwagę, bo nie po to lewactwo emocjonalnie wyło, żeby rozumowe argumenty rozpatrywać.

Kumulacja głupoty miała miejsce tuż przed głosowaniem w sprawie odrzucenia weta prezydenta do ustawy w rzeczywistości dobrej nie dla psów, ale dla złodziei psów. Otóż w happeningu za odrzuceniem weta czynny udział wziął marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty a obok niego złodziej, normalnie złodziej psa. Tak, obok szefa Lewicy stał przestępca skazany za kradzież psa. Złodziej psa prawdopodobnie chciał, żeby ustawa łańcuchowa przeszła w niezmienionym kształcie, żeby mógł kraść rolnikom psy już legalnie, bo by złodziej wymierzył, że kojec ma nie 20 metrów kwadratowych tylko 19 i pół. I cyk, psa by ukradł, czy już zabrał do schroniska legalnie. Tam by się nim opiekował i chyba by na tym finansowo nie stracił.

Kończąc, nie dajcie sobie Państwo wmówić, że ta ustawa była dla piesków, była napisana dla złodziei piesków. Dobrze, że jej w tym kształcie nie będzie. Tyle.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze