Smutna rzeczywistość na Woronicza
Program „Daję słowo. Maciej Orłoś” miał przyciągnąć przed ekrany tłumy, ale niedzielne popołudnia (emisja ok. 17:35) najwyraźniej nie należą do legendarnego prezentera.
Jak wynika z bezlitosnych danych Nielsen Media, nowy sezon talk-show przyciąga do telewizyjnej Jedynki średnio zaledwie 678 tysięcy widzów. W realiach dużej, ogólnopolskiej anteny trudno tu mówić o jakimkolwiek sukcesie.

Najgorzej sytuacja wygląda jednak, gdy spojrzymy na udziały w rynku. O ile wśród wszystkich widzów (powyżej 4. roku życia) Orłoś wyciąga skromne 6,49 proc., o tyle w kluczowej grupie komercyjnej (osoby w wieku 16-59 lat) jest to prawdziwa katastrofa! Wynik na dramatycznym poziomie 3,63 proc. dobitnie pokazuje, że młodsza i średnia widownia omija ten format wyjątkowo szerokim łukiem.
Gorzej niż średnia stacji
Jak bardzo źle jest z oglądalnością formatu Orłosia, pokazuje porównanie do uśrednionych wyników samej stacji. We wrześniu 2026 roku TVP1 notowało średnio 4,73 proc. udziału w grupie komercyjnej. Wynik talk-show na poziomie 3,63 proc. drastycznie zaniża więc stacyjne statystyki.
W swoim programie gospodarz stawia na rozmowy z osobami ze świata polskiej kultury, ale najwyraźniej ten typ statycznej rozrywki zupełnie nie trafia w niedzielne gusta.
Władze TVP mogą wprawdzie pocieszać się, że rok temu o tej porze (po całym sezonie) było jeszcze gorzej (średnio 584 tys. widzów), ale to zaledwie pudrowanie trupa.

Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze