Zalewska, Gądek, Miziołek po śniadanku u polityka napisali to, co chciał

Niby zwyczajne śniadanie prasowe, jakich wiele. Talerze z jajecznicą, świeże kanapki i kawa... Ale tym razem było inaczej. Pojawili się wybrani dziennikarze. A najważniejsze stało się kilka godzin po. Bo nagle niektóre media zalała dokładnie ta sama historia.

3 minut czytania
Zalewska, Gądek, Miziołek po śniadanku u polityka napisali to, co chciał
← Powrót na niezalezna.pl
Zalewska, Gądek, Miziołek po śniadanku u polityka napisali to, co chciał

Z informacji do których dotarł Blask Online wynika, że w dyskretnym śniadaniu prasowym Mateusza Morawieckiego wzięli udział tylko niektórzy dziennikarze.

Lista była krótka: Arleta Zalewska (TVN24), Jacek Gądek (Newsweek), Joanna Miziołek i Marcin Fijołek (Polsat), Michał Kolanko (Rzeczpospolita), Patryk Słowik i Jacek Prusinowski (Kanał Zero).

Co się stało potem? Jak na komendę:

Zalewska ogłasza, że Tobiasz Bocheński „wypadł z gry”

“Został skreślony” z listy Kaczyńskiego. Wokół “dużo niechęci”
Tobiasz Bocheński został skreślony z listy kandydatów PiS na premiera - ujawniła Arleta Zalewska w “Podcaście politycznym”. Według Konrada Piaseckiego europoseł jest “zbyt nowy” i mało lubiany w PiS. Autorzy programu w TVN24+ podali też “trzy nowe nazwiska”, jakie Jarosław Kaczyński ma brać pod uwagę.

Gądek pisze o wycofaniu Czarnka i Bocheńskiego, wielka zmiana planów

Nagły zwrot w sprawie premiera z PiS. Kaczyński chce uniknąć ryzyka rozłamu
W PiS zmiana koncepcji w sprawie kandydata na premiera — dowiedział się Newsweek. Jeszcze kilka dni temu dominował pomysł, by namaścić na to stanowisko Przemysława Czarnka bądź Tobiasza Bocheńskiego. Ale obawy przed nasileniem konfliktu w partii zmusiły Jarosława Kaczyńskiego do porzucenia tych kandydatur. Prezes ma już nowy pomysł.

Reszta w podobnym tonie - wszyscy mniej więcej w tym samym czasie. Jarosław Kaczyński ma ogłosić decyzję o tym kogo mianuje Premierem dopiero w połowie marca. Czyli co? Cała ta medialna fala o „wypadnięciu Bocheńskiego” i „zmianie koncepcji” wzięła się… z jednego śniadania?

W PiS trwa właśnie zacięty bój o fotel premiera. Każdy chce mieć lepszą pozycję wyjściową, każdy chce kształtować narrację. A tu proszę - garść jajecznicy, kilka kanapek i nagle duża część mediów śpiewa tę samą piosenkę.

To nie jest przypadek. To jest klasyczny mechanizm: polityk zaprasza, karmi, opowiada „off the record”, a potem patrzy, jak jego wersja zaczyna żyć własnym życiem w tytułach i newsroomach. Po prostu przepisali, co usłyszeli przy stole. Śniadanie było smaczne? Pewnie tak. Jajecznica z kanapkami to zawsze hit.

Czy takie są obecnie standardy w polskim dziennikarstwie? Postanowiliśmy to sprawdzić i przepytaliśmy dziennikarzy obecnych na dyskretnym śniadaniu z byłym premierem. Niestety, wspomniani wyżej dziennikarze nie mieli dla Blasku za wiele czasu. Arletę Zalewską złapaliśmy akurat jak wchodziła na ważne spotkanie, poprosiła o kontakt w późniejszym terminie. Jacek Gądek przeprosił, że ma "calla", później już nie odebrał. Z kolei Joanna Miziołek wybroniła się... spotkaniem rodzinnym. Też kontakt się urwał.

Próbowaliśmy się skontaktować również z organizatorem śniadania, czyli premierem Mateuszem Morawieckim - bezskutecznie.

Co ciekawe i warte podkreślenia, po skończeniu tego dyskretnego spotkania z jajecznicą i herbatką nie wszyscy dziennikarze wyszli w tzw. przestrzeń publiczną z tym samym komunikatem. "Wyłamali się" schematowi narzuconemu podczas śniadania Prusinowski, Fijołek, Kolanko i Słowik.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze