Gruba zadyma w Chełmie. Pijany policjant zaparkował w ścianie własnej komendy

Miał stać na straży bezpieczeństwa i wyłapywać pijanych kierowców, ale najwyraźniej sam postanowił przetestować wytrzymałość służbowego sprzętu. 52-letni policjant z Chełma wsiadł za kółko radiowozu na podwójnym gazie. Jego brawurowy "rajd" zakończył się jednak szybciej, niż się zaczął, a miejsce kraksy wywołuje łzy – u internautów ze śmiechu, a u jego przełożonych ze wstydu i rozpaczy.

2 minut czytania
Gruba zadyma w Chełmie. Pijany policjant zaparkował w ścianie własnej komendy
Siedziba policji w Chełmie | fot. Gazeta Polska / KMP Chełm
Powrót na niezalezna.pl

Najkrótszy pościg w historii

Wyobraźcie sobie tę scenę. Jest weekend, doświadczony, 52-letni funkcjonariusz Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego z Chełma ładuje się do radiowozu. Zamiast jednak ruszyć z piskiem opon na ratunek obywatelom, mundurowy zalicza spektakularną wpadkę. Z impetem rozbija służbowe auto... prosto o ścianę własnej komendy!

Policyjny Mustang skasowany. Przetrwał zaledwie kilka miesięcy [ZDJĘCIA]
Jeszcze kilka miesięcy temu był prezentowany jako jeden z najbardziej nietypowych radiowozów w Polsce. Teraz wyjątkowy Ford Mustang GT, którym dysponowała policja w Radomiu, uczestniczył w poważnym wypadku. Do zdarzenia doszło w czwartek w miejscowości Bielicha pod Radomiem. Według wstępnych informacji sportowy radiowóz został poważnie uszkodzony.

Fakt, trzeba mieć nie lada fantazję, żeby spowodować kolizję, zanim w ogóle wyjedzie się na miasto. Koledzy ze zmiany nie musieli nawet daleko szukać sprawcy ani włączać kogutów - dowód rzeczowy i krewki kierowca dosłownie zaserwowali się sami pod samymi oknami dyżurki.

Alkomat nie kłamie

Gdy zszokowani policjanci zbiegli się do rozbitego wozu, szybko okazało się, co było "paliwem napędowym" tej kompromitującej stłuczki. Zapach, jaki unosił się w powietrzu, zwiastował ogromne kłopoty. Szybkie badanie alkomatem nie pozostawiło złudzeń - "pan władza" wydmuchał 0,6 promila alkoholu! Na wszelki wypadek od razu pobrano mu jeszcze krew, by mieć żelazne dowody do dalszego postępowania.

„Policjantka spod kołdry” usłyszała wyrok. Finał głośnej sprawy z Tarnobrzega zaskoczył wszystkich
To jedna z tych historii, które zaczynają się jak mem, a kończą w sądzie. „Policjantka spod kołdry”, czyli Kinga B. z Tarnobrzega, znów trafiła na nagłówk, ale tym razem po ogłoszeniu wyroku w sprawie, która od miesięcy rozpalała opinię publiczną. I choć sąd uznał ją za winną, to… nie wymierzył jej kary.

Do akcji wkraczają "smutni panowie"

Taryfy ulgowej za zdemolowanie elewacji komendy nie będzie. O drogowym wyczynie błyskawicznie poinformowano prokuratora oraz postrach wszystkich funkcjonariuszy - Biuro Spraw Wewnętrznych Policji i Wydział Kontroli KWP w Lublinie.

Reakcja komendanta była równie ostra, co zderzenie radiowozu ze ścianą. Rozrywkowy 52-latek został w trybie natychmiastowym zawieszony, a maszyna urzędnicza już ruszyła - wdrożono procedurę wydalenia go ze służby ze skutkiem natychmiastowym. Jak widać, policyjna blacha na nic się zdaje, gdy po pijaku urządza się "crash testy" na własnym miejscu pracy.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze