Bezduszne algorytmy zamiast człowieka
Wczoraj tętniące życiem biura, dziś widmo pustych biurek i spakowanych kartonów. Stefan Batory, prezes i współzałożyciel aplikacji Booksy - uwielbianej na całym świecie platformy do rezerwacji wizyt u fryzjerów i kosmetyczek - przekazał na LinkedInie hiobowe wieści. Z firmą żegna się aż 20 procent załogi.

Czystki będą bezlitosne i obejmą wszystkie działy oraz wszystkie rynki, na których działa gigant (a mowa tu o ponad 50 krajach!). Firma, która narodziła się w 2014 roku w Warszawie i dorobiła się wielkiej centrali w Chicago, obsługując ponad 346 tysięcy usługodawców, właśnie przechodzi bolesną restrukturyzację. To potężny cios dla setek rodzin, które z dnia na dzień tracą grunt pod nogami.
"To nie wasza wina"
Najbardziej przygnębiający w tej biznesowej tragedii jest sam powód zwolnień. Szefostwo nawet nie próbuje udawać, że pozbywa się ludzi ze względu na ich słabe wyniki. Zostali po prostu poświęceni na ołtarzu "optymalizacji" i technologicznego pędu. Człowiek z krwi i kości okazał się widać zbyt drogi i zbyt wolny w starciu z nową, perfekcyjną maszyną.
Abyśmy mogli przez kolejne lata realizować naszą wizję organizacji opartej przede wszystkim na AI, już dziś musimy podejmować trudne decyzje dotyczące obszarów, na których chcemy się skupić, oraz struktury potrzebnej do osiągnięcia naszych celów"
- napisał w swoim oświadczeniu Stefan Batory.

Kierunek jest jasny - firma inwestuje w narzędzia samoobsługowe i innowacje oparte na sztucznej inteligencji. Algorytmy nie potrzebują urlopów, nie chorują i nie proszą o podwyżki.
Widmo dawnych kryzysów
W wewnętrznej informacji rozesłanej do pracowników zarząd tłumaczy się koniecznością "upraszczania procesów", a na koniec serwuje zwalnianym gorzką pigułkę pocieszenia.
W tym okresie zmian proszę, abyśmy okazywali sobie nawzajem empatię, troskę i wyrozumiałość. Wierzę, że razem będziemy w stanie dalej wyznaczać drogę rozwoju Booksy"
- zaapelował szef platformy.

Warto przypomnieć, że nad aplikacją Booksy już kiedyś zbierały się podobne czarne chmury. W pandemicznym 2020 roku firma wyrzuciła na bruk 150 osób, ratując się przed skutkami lockdownów. Dziś nikt nie kicha na korytarzach, a wirusa zastąpiła po prostu bezduszna sztuczna inteligencja.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze