Zamiast życzeń — personalne docinki i wulgarne metafory
Gretkowska zaczyna od uderzenia w polityków, pisząc, że kobiety „na Dzień Kobiet dostały premiera Czarnka”. Dalej jest tylko ostrzej. W jej opisie pojawiają się porównania do „baba za chłopa”, komentarze o „pistolecie”, a nawet sugestie dotyczące życia prywatnego polityków i ich żon.

W pewnym momencie przechodzi do ogólnej diagnozy sytuacji w Polsce, pisząc, że kobiety żyły „w ch…ni z grzybnią”, a teraz „przynajmniej wiadomo, jakiego grzyba”. To język, który ma szokować, ale w praktyce brzmi jak publiczne wylanie żółci. Bardziej emocjonalny wybuch niż jakakolwiek refleksja.

Wulgaryzmy zamiast argumentów
W dalszej części wpisu Gretkowska opisuje polityków jako „kiboli i chamów”, a atmosferę polityczną porównuje do „faszyzmu”. To mocne słowa, ale użyte w taki sposób, że tracą jakiekolwiek znaczenie. Jej komentarz nie jest analizą, raczej jest to lista obelg, które mają jedynie podkreślić jej niechęć do prawej strony sceny politycznej.
Jej styl od lat się nie zmienia: im ostrzej, tym lepiej. Problem w tym, że za tą ostrością nie idzie żadna treść. Jest tylko złość, wulgaryzmy i przekonanie, że obrażanie przeciwników to forma odwagi.

Finał w jej stylu: dramatyczny, ale przewidywalny
Na koniec Gretkowska apeluje do kobiet, by „nie poddawały się”, choć cały wpis bardziej dotyczy polityków niż kobiet. Jej przesłanie ginie pod warstwą złośliwości i wulgarnych metafor, które przykrywają jakąkolwiek wartość.
To kolejny przykład tego, jak Gretkowska wykorzystuje każdą okazję, nawet 8 marca, do politycznej napaści. Jej styl jest przewidywalny: ostro, głośno, z pogardą. I choć ma swoich fanów, wielu odbiorców widzi w tym raczej powtarzalny schemat niż odważny komentarz.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze