Czarzasty wspomina „śmierdzące kible” i granicę czesko-austriacką. „Srałem w polu”

Czerwony Marszałek, Włodzimierz Czarzasty zaskoczył mieszkańców Będzina wspomnieniami sprzed 30 lat. „Srałem w polu, bo nie było kibli” — wypalił bez ogródek podczas spotkania.

3 minut czytania
Czarzasty wspomina „śmierdzące kible” i granicę czesko-austriacką. „Srałem w polu”
Powrót na niezalezna.pl

Marszałek Sejmu potrafi zaskoczyć! Włodzimierz Czarzasty, podczas otwartego spotkania z mieszkańcami Będzina, postanowił powspominać swoją barwną przeszłość. Przy nadarzającej się okazji, zaserwował zebranym anegdotę rodem z lat 90.

„Nie było kibli”

„Srałem w polu, bo nie było po prostu kibli”

— wypalił lider Lewicy, wspominając przeszłość. Według niego to była typowa rzeczywistość sprzed wejścia Polski do Unii Europejskiej i strefy Schengen.

Kacprzyk przyłapany na gorącym uczynku: „Mam to w d*pie” — tak lekarz z afery Szpitala Południowego skomentował całą sprawę
Dawid Kacprzyk, 28-letni doktorek bez specjalizacji, który stał się twarzą jednej z największych afer medycznych ostatnich lat, wciąż przyjmuje pacjentów. Tym razem został zatrudniony w niewielkiej przychodni w Jaktorowie, około 40 km od Warszawy. Dziennikarze Kanału Zero postanowili to sprawdzić na własne oczy i nagrali wizytę ukrytą kamerą.

Marszałek nie oszczędzał szczegółów. W swojej opowieści wspominał rodzinną podróż maluchem z dwójką małych dzieci i 11 godzinach stania w kolejce na granicy czesko-austriackiej, zepsutym termosie i braku gotówki na ciepłe napoje.

„Pamiętacie te śmierdzące kible moczem?”

Czarzasty dopytywał starszych uczestników spotkania o ówczesny stan infrastruktury, jaki był w Polsce: hoteli, dróg, stacji benzynowych, rzucając wprost:

„Pamiętacie te śmierdzące kible moczem? To wszystko było 30 lat temu”.

Czerwony Marszałek zdaje się ma krótką, lub wybiórczą pamięć, bo to były realia Polski w czasach PRL, a on sam te struktury tworzył, należąc do PZPR.

„Chce mu się rzygać”

Na spotkaniu Czarzasty przekonywał mieszkańców o dobru płynącym z Unii Europejskiej. Jak stwierdził, gdy słyszy opowieści o Unii Europejskiej jako „złu”, to „chce mu się rzygać”.

„Polityczna prostytucja”? Biedroń grzmi, ale sam korzysta z tego samego mechanizmu
Ten sam schemat, inny adres Płatne pakiety uczestnictwa w wydarzeniach z udziałem osób sprawujących władzę to codzienność polskiego życia publicznego i to niezależnie od tego, kto akurat rządzi. Forum Teleinformatyki objęte patronatem honorowym ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, na którym Ministerstwo Cyfryzacji samo zapłaciło organizatorowi 32 390,24 zł za „usługi

Aż nasuwa się pytanie, czy według marszałka, gdyby nie Unia, to nadal musiałby „srać w polu”?

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze