Bronił Polki na ulicy, sam trafił na przesłuchanie. Czy mamy czuć się w swoim kraju obywatelami drugiej kategorii?

Pan Marcel zareagował, gdy zobaczył agresywne zachowanie mężczyzny wobec kobiety na warszawskiej ulicy. Efekt? To on, a nie napastnik, jako pierwszy stanął przed policyjnym przesłuchaniem. Sprawa wywołała falę oburzenia i pytanie, które zadaje sobie coraz więcej osób: czy w reagowaniu na przemoc we własnym kraju można czuć się bezkarnym obywatelem, czy raczej podejrzanym?

4 minut czytania
Bronił Polki na ulicy, sam trafił na przesłuchanie. Czy mamy czuć się w swoim kraju obywatelami drugiej kategorii?
← Powrót na niezalezna.pl
Bronił Polki na ulicy, sam trafił na przesłuchanie. Czy mamy czuć się w swoim kraju obywatelami drugiej kategorii?

Co się wydarzyło?

Kierowca przejeżdżający jedną z warszawskich ulic zauważył kłótnię między mężczyzną a kobietą.

„Tak ją liściował przed chwilą, że głowa mała”

– relacjonował na nagraniu, które później obiegło sieć. Zatrzymał się, zaczął nagrywać i zadzwonił pod numer 112. W odpowiedzi napastnik miał zaatakować słownie samego świadka, w pewnym momencie chwytając metalowy słupek z pobliskiego parkingu i krzycząc, żeby kierowca odjechał. Co ciekawe, o odjazd nalegała też sama kobieta, mimo że to w jej obronie próbował interweniować przejeżdżający mężczyzna.

Kilka dni później to pan Marcel, a nie napastnik, został wezwany na komisariat na Okęciu. Informację nagłośnił poseł Krzysztof Mulawa, który towarzyszył mu podczas wizyty na policji.

„Liczę, że opresja będzie skierowana na atakującego cudzoziemca, nie słusznie reagującego polskiego obywatela”

– napisał na X.

Poćwiartowane zwłoki w samochodzie muzyka. Rodzina 14-latki chce kary śmierci
Sprawa D4vd wstrząsnęła Ameryką. Szczątki 14-letniej Celeste Rivas Hernandez znaleziono w samochodzie należącym do popularnego muzyka. Dziś jej rodzina domaga się dla niego kary śmierci. „Byłaby idealna dla takiego człowieka” — napisali bliscy nastolatki.

„Absolutna kompromitacja policji”

Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Poseł Dariusz Matecki nazwał całą sytuację wprost „absolutną kompromitacją policji”. Fala komentarzy pod publikowanymi nagraniami nie pozostawia wątpliwości, że wielu internautów odebrało wezwanie świadka jako sygnał odwróconych priorytetów, że to obywatel reagujący na przemoc, a nie sam napastnik, staje się przedmiotem zainteresowania organów ścigania.

Co na to policja? Kluczowy zwrot w sprawie

Tu jednak sprawa się komplikuje i trzeba to uczciwie powiedzieć. W najnowszym komunikacie Komenda Stołeczna Policji poinformowała, że napastnik, obywatel Francji będący partnerem kobiety, usłyszy zarzuty z artykułu 191 Kodeksu karnego za kierowanie gróźb – wobec samego świadka. Trwają obecnie czynności zmierzające do ustalenia jego miejsca pobytu.

Policja wyjaśniła też, dlaczego to świadek, a nie napastnik, był wzywany na komisariat w pierwszej kolejności: sama kobieta, pytana dwukrotnie, zarówno podczas pierwszej interwencji, jak i później podczas przesłuchania, kategorycznie zaprzeczyła, by partner stosował wobec niej przemoc. Z kolei w pierwszym zgłoszeniu pan Marcel nie informował funkcjonariuszy o groźbach kierowanych pod jego adresem – zgłosił wyłącznie podejrzenie przemocy wobec kobiety. Dopiero w kolejnych dniach, po wielokrotnych rozmowach z policją, zdecydował się złożyć zawiadomienie w sprawie gróźb na własną szkodę. Policja zaznaczyła również, że mimo upublicznienia nagrania w mediach społecznościowych, świadek do tej pory oficjalnie nie przekazał go śledczym.

Totalny odlot znanej aktorki. Twierdzi, że dziki “zorientowały się” i mają strategię działania
Maja Ostaszewska po raz kolejny postanowiła błysnąć mądrością i znowu zaliczyła spektakularny upadek. Znana z kontrowersyjnych i mocno oderwanych od rzeczywistości wywodów aktorka, tym razem wcieliła się w rolę eksperta od psychologii dzików. W jej głowie leśne zwierzęta to genialni stratedzy, którzy świadomie przenoszą się do miast, bo rzekomo “zorientowali się”, że tak unikną odstrzału.

Kim jest kobieta z nagrania?

Według doniesień portalu wPolsce24 (niepotwierdzonych oficjalnie) kobieta z nagrania miała być w przeszłości związana z aktywizmem lewicowym, w tym wspierać tzw. strajki kobiet. Jeśli to prawda, mogłoby to częściowo tłumaczyć jej postawę wobec interweniującego świadka. To jednak na razie wyłącznie doniesienie medialne, a nie potwierdzony fakt.

Pytanie, które warto zadać

Niezależnie od tego, jak zakończy się ta konkretna sprawa, pozostaje pytanie o to, jak system reaguje na osoby, które postanawiają nie przechodzić obojętnie wobec przemocy w przestrzeni publicznej. Czy obywatel reagujący na to, co uznał za akt agresji, powinien w pierwszej kolejności czuć się podejrzanym, a nie osobą, której należą się podziękowania? To pytanie, które w komentarzach pod całą sprawą zadaje sobie coraz więcej Polaków.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze