Dzik-myśliciel, czyli eko-teorie z kosmosu
Maja Ostaszewska nie od dziś uwielbia moralizować Polaków, łącząc aktorski zawód z aktywną działalnością na rzecz praw zwierząt. Niemal każdy jej wywód dzieli i polaryzuje społeczeństwo, ale tym razem gwiazda po prostu przebiła samą siebie. W wywiadzie udzielonym portalowi Onet, celebrytka wzięła pod lupę głośny problem dzików spacerujących po ulicach polskich miast.
Jej diagnoza? Wyjątkowo nieszablonowa! Zapomnijcie o głodzie czy poszukiwaniu darmowych resztek.

Na taką skalę, tak masowo są odstrzeliwane dziki w lasach, że te mądre zwierzęta zorientowały się, że jest większa szansa przeżyć w mieście
- wypaliła z pełną powagą Ostaszewska.
Co gorsza, aktorka przekonywała, że jej rewelacje potwierdzają "naukowcy" i "znawcy dzikich zwierząt", apelując o poszukanie "prawdziwych przyczyn problemu".
Internauci bezlitośni: "Brak logiki!"
Jak można było się spodziewać, kuriozalna wypowiedź celebrytki błyskawicznie obiegła internet i wywołała niezwykle ożywioną dyskusję. Niestety dla aktorki, obeszło się bez owacji na stojąco. Zamiast tego internauci wprost wyśmiali "brak logiki" w jej abstrakcyjnych tezach.
Prawda jest bowiem do bólu prozaiczna i zupełnie odziera dziki z przypisywanego im przez Ostaszewską sprytu. Jak przypominają prawdziwi przyrodnicy, powód migracji jest dużo prostszy - to darmowa stołówka.

To niezabezpieczone śmietniki, kompostowniki i resztki jedzenia porzucane na trawnikach stanowią główny magnes przyciągający dziki do miast. Udział w tym zjawisku mają też sami mieszkańcy, którzy po prostu celowo dokarmiają leśną zwierzynę.
Dla dzika tereny zurbanizowane to środowisko, w którym łatwiej o przetrwanie i pełny brzuch, a nie tajny azyl uknuty w ramach obrony przed myśliwymi. Może czas najwyższy, by gwiazdy zeszły na ziemię i zaczęły opierać swoje wywody na faktach, a nie na wybujałej wyobraźni?


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze