Komentujący pytają, czy aktywizm Ostaszewskiej działa tylko wtedy, gdy jest politycznie wygodny, i czy „miłosierdzie kończy się tam, gdzie zaczynają się pieniądze”.

Właśnie wtedy głos zabrała prof. Magdalena Środa. Jej słowa są jednocześnie ostre i obronne.

Środa pisze:
„Ludzie chcą prawdziwych autorytetów, którzy żyją zgodnie z tym, co głoszą. Nie lubimy hipokryzji.”
Jednocześnie tonuje emocje, ale nie wybiela sytuacji:
„Obrońcy praw zwierząt nie muszą być idealni, ale jeśli ktoś jest traktowany jak autorytet, to nie powinien reklamować skórzanych produktów.”

Najmocniej wybrzmiał jednak fragment o samej kampanii:
„Problemem nie są buty, tylko reklama.”
A potem pada zdanie:
„Gdyby Maja powiedziała: ‘Potrzebowałam pieniędzy’, byłoby to bardziej zrozumiałe niż tłumaczenie o etycznej skórze.”
Na koniec Środa dodaje:
„Uwielbiam Maję Ostaszewską. Nienawidzę hejterów.”
Afera nie jest jednak pierwszą. Na BlaskOnline pisaliśmy już, że Ostaszewska coraz częściej działa jak platforma reklamowa, obnażając jej hipokryzję jako autorytet w obronie praw zwarząt. Najpierw w tekście „Tego nikt by się nie spodziewał: Maja Ostaszewska – znana obrończyni praw dzików i karpi – reklamuje ubrania ze skóry zwierząt”, gdzie promowała markę korzystającą ze skóry naturalnej, a później w „Przez lata krzyczała w obronie zwierząt…”, gdzie analizowałaś jej wcześniejsze współprace i wizerunkowe zgrzyty.

Czy wpis Środy wystarczy, by ugasić pożar?
Częściowo tak, ale pytania o konsekwencję, milczenie w sprawie warszawskich dzików i reklamę skóry zostają bez odpowiedzi.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze