Doda od miesięcy konsekwentnie nagłaśnia problemy schronisk i – jak podkreśla – robi to nie z potrzeby aplauzu, lecz z poczucia odpowiedzialności. W mediach społecznościowych pokazuje rachunki, faktury i realne efekty wsparcia: ocieplone boksy, naprawione wybiegi, zakup karmy i leków, transporty dla najbardziej zaniedbanych zwierząt. Gdy pojawiły się głosy, że to „ocieplanie wizerunku”, zareagowała bez ogródek.
- Wybielać to ja sobie mogę zęby, a ocieplać budy
- stwierdziła.

Artystka przypomina, że nie ogranicza się do symbolicznych gestów. Regularnie interweniuje w sprawach nieprawidłowości, kontaktuje się z organizacjami prozwierzęcymi i naciska na instytucje, by kontrole nie kończyły się na papierze. Jej aktywność trafiła nawet do Sejmu – tam mówiła wprost o dramatach, które widziała na własne oczy i o systemowych dziurach, przez które cierpią zwierzęta.
– Pomoc to nie zdjęcie z psem i serduszko w opisie. Pomoc to praca, pieniądze i presja, żeby coś się wreszcie zmieniło
– powtarza Doda.

I dodaje, że krytyka jej nie zniechęci:
„Jeśli komuś przeszkadza, że jest cieplej w budach i pełniej w miskach, to niech ma pretensje do własnego sumienia”.
Na koniec zostawia jasny komunikat: będzie działać dalej – głośno, konsekwentnie i bez oglądania się na to, komu to nie pasuje. Bo, jak mówi, „zwierzęta nie mają czasu na czyjeś uprzedzenia”.









Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze