Kamery na Placu Rynek
Zdjęcia do sześcioodcinkowego miniserialu „Krylati lewy” („Skrzydlate Lwy”) trwały we Lwowie od 5 do 15 października. Na kilka dni zamknięto ruch w ścisłym centrum, m.in. na Placu Rynek oraz ulicach Kopernika i Listopadowego Czynu. Część scen ma powstać także w Wiedniu i Kijowie.

Serial opowiada o narodzinach lotnictwa Ukraińskiej Armii Galicyjskiej i losach kilku lwowskich rodzin w burzliwych latach 1914–1921. Jednym z pierwowzorów głównego bohatera jest Petro Franko, syn słynnego poety Iwana Franki i pilot UHA.

Reżyseruje Taras Dron, a za produkcją stoi firma Wołodymyra Borodianskiego, byłego ministra kultury Ukrainy.
Miliony z programu Zełenskiego
Najwięcej emocji budzą pieniądze. Projekt wygrał w państwowym programie „Tysiacziwesna”, czyli tzw. „Tysiącu Zełenskiego”, z którego finansowane są m.in. produkcje kulturalne. Według ukraińskiego portalu Ukranews państwo dołoży do serialu prawie 25 mln hrywien. W polskich mediach społecznościowych krąży kwota prawie 48 mln hrywien za całość, czyli około miliona dolarów. Oficjalny budżet nie został ujawniony.
Co ciekawe, pierwsi krytykowali to sami Ukraińcy. Ukranews zatytułował swój tekst „Kino zamiast 1000 przechwytywaczy shahedów”. Tamtejsze media pytają, czy w czasie, gdy armii brakuje pieniędzy, państwo powinno finansować seriale.

„Frajerski rząd Tuska”
W Polsce sprawę nagłośniła europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik. Jej wpis z nagraniami z planu szybko zebrał tysiące reakcji.
„To się nie mieści w głowie. Polska pomaga Ukrainie, a Ukraina w czasie wojny kręci serial o… walkach z Polakami!” napisała. Wytknęła, że Kijów „co chwilę prosi nas o kolejne pieniądze, sprzęt i amunicję”, a na serial znajduje miliony. Przypomniała też obchody urodzin Bandery, nadanie jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA” i pomysł ogłoszenia roku 2027 rokiem UPA i Szuchewycza. Uderzyła przy tym w rząd: „Ukraińcy testują naszą cierpliwość i sprawdzają, jak daleko mogą się posunąć z tak frajerskim rządem Tuska”.
Orlęta Lwowskie. Rana, która wciąż boli
Dlaczego temat tak porusza Polaków? W listopadzie 1918 r. o Lwów wybuchły walki polsko-ukraińskie. Miasta broniły w dużej mierze polskie dzieci i młodzież, czyli legendarne Orlęta Lwowskie. Szacuje się, że w obronie wzięło udział około 1,5 tys. nastolatków i dzieci, a najmłodsi mieli zaledwie kilka lat. Wielu z nich spoczywa dziś na Cmentarzu Obrońców Lwowa.
Dla Ukraińców to samo wydarzenie jest częścią walki o niepodległość i powstanie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, a Ukraińska Armia Galicyjska jest symbolem tamtych zmagań. Dwie pamięci o tym samym mieście wciąż się ze sobą ścierają.

Jak serial pokaże Polaków?
Tego na razie nie wie nikt. Twórcy opisują produkcję jako opowieść o ukraińskim lotnictwie i lwowskich rodzinach. Scenariusz nie został upubliczniony, a data premiery i platforma nie są znane. Na nagraniach z planu widać jednak sceny z żołnierzami i postać z biało-czerwoną opaską, więc wątek wojny polsko-ukraińskiej najpewniej się pojawi.
Jedno jest pewne: zanim serial trafi na ekrany, już stał się kolejnym punktem zapalnym w trudnych relacjach polsko-ukraińskich.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze