Blanka Lipińska od lat uchodzi za jedną z najbardziej bezkompromisowych postaci polskiego show-biznesu. Autorka serii 365 dni nie ukrywa swojego dystansu do tradycyjnych świąt i otwarcie mówi o ateizmie. Choć choinkę ostatecznie ubrała, sylwester — jak sama przyznaje — od dawna nie jest dla niej żadnym świętem.

Mimo to końcówka 2025 roku przyniosła jej serię nieoczekiwanych „atrakcji”. 1 stycznia Lipińska opisała na InstaStories, w jakich okolicznościach wchodziła w Nowy Rok — i trudno nazwać je spokojnymi.
— Jeśli chodzi o sylwestra, którego nie obchodzę już od lat, to zaczęło się od kołatania serca noc wcześniej i łykania leków, więc w sylwestra nawet lampki wina nie wypiłam
— relacjonowała.

Na tym jednak nie koniec. W trakcie domowej, bardzo spokojnej imprezy doszło do groźnie wyglądającego wypadku z udziałem dziecka.
— Później, w trakcie ostrej imprezy polegającej na graniu w planszówkę, jedno z dzieci rozwaliło głowę o kanapę (…) telefonicznie uzgadnialiśmy, czy jechać do szpitala szyć, czy nie
— pisała.

Jakby tego było mało, Lipińska postanowiła na chwilę odejść od restrykcyjnej diety. Ta decyzja szybko dała o sobie znać.
— A później, bez sensu zupełnie, zjadłam kilka chrupków, co doprowadziło do takiej kolki, że w sumie to zakończyłam imprezę, bo musiałam się położyć, żeby rozciągnąć jelita, które zwinęły mi się w kłębek
— przyznała bez ogródek.

Na zakończenie autorka podsumowała noc w charakterystycznym dla siebie, dosadnym tonie, przypominając jednocześnie, że zmaga się z tężyczką.
— Gdybym jadła normalnie, to by mi nic od syfu nie było. Dzieci są niezniszczalne. A jak masz tężyczkę, to twoje życie bez wlewów magnezowych nie istnieje
— stwierdziła.












Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze