Autorka „365 dni” pokazała obserwatorom, jak wygląda korzystanie z urządzenia. Szybko okazało się, że obsługa sprzętu nie jest tak intuicyjna, jak mogłaby oczekiwać. Do skorzystania z jednej z funkcji potrzebna jest aplikacja, a sama szczoteczka wymaga przyzwyczajenia.

Lipińska nie ukrywała, że technologiczne nowinki nie zawsze są jej mocną stroną. „Umówmy się, ja jestem technologicznym debilem” – stwierdziła z charakterystyczną dla siebie szczerością.
Blanka Lipińska jest zawiedziona szczoteczką Dyson za 2000zł. Okazało się, że szczoteczka po prostu myje zęby a ona spodziewała się dużo więcej po takim sprzęcie. pic.twitter.com/Eu5BZ0zfIw
— Król Tłittera (@krol_tlittera) September 5, 2026
Największym problemem okazało się jednak samo mycie zębów. Pisarka narzekała, że urządzenie sprawia, iż podczas szczotkowania użytkownik może zostać mocno ochlapany pastą i śliną. Nie tego spodziewała się po produkcie z wyższej półki.
„Czy mam jakoś super umyte zęby? Nie” – podsumowała bez ogródek. Dodała również, że na tym etapie szczoteczka zdecydowanie nie przypadła jej do gustu. Szczególnie mocno zabolała ją cena, ponieważ za gadżet zapłaciła aż 2 tysiące złotych.

Internauci szybko zauważyli, że na twarzy Lipińskiej widać autentyczne rozczarowanie. Jedna z osób stwierdziła wręcz, że wygląda tak, jakby „wzięła 2 tys. zł i wy*ebała do kosza”. Celebrytka przyznała, że trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.
„Bo dokładnie tak się czuję” – odpowiedziała. Zwróciła przy tym uwagę na jeszcze jeden problem związany z zakupem. Ze względu na charakter produktu zwrot szczoteczki kupionej przez internet może nie być możliwy po jej rozpakowaniu i użyciu. Lipińska przestrzegła więc obserwatorów, aby przed podobnym wydatkiem dokładnie sprawdzili, czy rzeczywiście tego potrzebują.
Co ciekawe, pisarka nie kupiła urządzenia zupełnie w ciemno. Przed zakupem oglądała recenzje użytkowników z różnych krajów. Jak tłumaczyła, nie były to materiały influencerów, lecz nagrania osób pokazujących między innymi proces zakupu i korzystania ze sprzętu. Opinie miały być bardzo pozytywne.

Problem w tym, że urządzenie dopiero co trafiło na rynek, więc liczba dostępnych recenzji była ograniczona. Lipińska uznała, że być może odkryła produkt, który zrobi furorę również w Polsce. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze