Pierwszy taki sygnał od 350 lat
W rozmowie w Radiu ZET Bartoszewski powiedział, że strona szwedzka po raz pierwszy sygnalizuje gotowość do rozmów o zwrocie części polskich dóbr kultury. Podkreślił, że nie chodzi o pełne przekazanie własności, ale o depozyt, który pozwoliłby najcenniejszym obiektom wrócić do Warszawy.

To znacząca zmiana tonu. Przez lata Sztokholm odpowiadał, że łupy z XVII wieku były „zgodne z prawem wojennym epoki”, a zwroty są „niemożliwe”.

Co pisze szwedzka prasa?
W szwedzkich mediach temat wrócił zaskakująco mocno. Dzienniki opisują polskie oczekiwania jako „historyczne roszczenia”, ale jednocześnie zauważają, że atmosfera dyplomatyczna po wizycie pary królewskiej jest wyjątkowo dobra.
Komentatorzy przypominają, że w szwedzkim parlamencie od lat pojawiają się interpelacje dotyczące zwrotu polskich skarbów, m.in. te składane przez posła Björna Södera. Dotąd rząd odpowiadał odmownie, teraz jednak ton jest wyraźnie łagodniejszy.

W kilku tytułach pojawiło się określenie „gest wobec Polski”, co w szwedzkiej prasie jest rzadkością.
Skarby warte fortunę. Co Szwedzi wywieźli z Polski?
Historycy nie mają wątpliwości: skala rabunku była gigantyczna.
Współczesne szacunki mówią o wartości idącej w miliardy euro, choć nie istnieje jedna oficjalna wycena.

Najcenniejsze obiekty to m.in.:
• Statut Łaskiego — jeden z najważniejszych rękopisów w historii polskiego prawa, bogato iluminowany, absolutny symbol państwowości.
• Zbiory bibliotek i archiwów — księgi z Warszawy, Krakowa, Gdańska, Torunia, Poznania, a także z klasztorów i kolegiat.

• Księgi Mikołaja Kopernika. To tam znaleziono włos astronoma, dzięku króremu można było zidentyfikować szczątki Kopernika.
• Zbroja Władysława IV.
• Hełm Iwana Groźnego, który Polacy wywieźli z Kremla.
• Dzieła sztuki i wyposażenie rezydencji — obrazy, rzeźby, arrasy, srebra, elementy wystroju pałaców i kościołów, które do dziś można oglądać w szwedzkich muzeach i zamkach.
To jeden z największych rabunków kulturowych w historii Europy.

Czy skarby wrócą do Polski?
Najbardziej realny scenariusz to długoterminowe depozyty, wspólne ekspozycje i projekty muzealne.

Pełny zwrot jest mało prawdopodobny, ale sam fakt, że Sztokholm „rozpatruje możliwość”, już jest wydarzeniem bez precedensu.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze