Miało być zwieńczeniem kariery, skończyło się fiaskiem. Znany publicysta i komentator rynku gazu Jakub Wiech stanął 21 września przed komisją Uniwersytetu Warszawskiego, by obronić swój doktorat. Obrona trwała aż 6 godzin, a mimo to nie przyniosła mu upragnionego tytułu.

Wynik głosowania, który wszystko zmienił
Ostateczne, tajne głosowanie komisji zakończyło się wynikiem: 3 głosy za, 3 przeciw i aż 4 wstrzymujące się. Zabrakło wymaganej bezwzględnej większości, a to oznacza, że mimo wielogodzinnej obrony, Wiech nie otrzymał stopnia doktora.

Miażdżąca analiza tuż przed obroną
Sprawa nabrała rozpędu na kilka dni przed wyznaczonym terminem. Tomasz Swaczyna, prezes Instytutu Analiz i Ekspertyz Gospodarczych i biegły sądowy, opublikował obszerną, wielowątkową analizę 222-stronicowej rozprawy Wiecha. Wśród zarzutów znalazły się m.in.:
• brak „autorskiegoautorskiego modelu analitycznego”, który autor sam zapowiadał jako oryginalny wkład pracy — w całej rozprawie nie ma według Swaczyny ani jednej tabeli, ani jednego wskaźnika,
• fragment liczący około 600 słów, który, jak twierdzi ekspert, został przełożony niemal zdanie po zdaniu z raportu organizacji CEE Bankwatch Network, bez odpowiedniego przypisu,
• liczne błędy faktograficzne i wewnętrzne sprzeczności w części empirycznej pracy.
Co ciekawe, mimo tych zastrzeżeń rozprawa otrzymała trzy pozytywne recenzje i została dopuszczona do publicznej obrony.

Wiech: odpowiem na obronie
Zapytany o zarzuty jeszcze przed wyznaczonym terminem, Wiech zapowiadał, że nie zamierza się do nich szczegółowo odnosić wcześniej i chciał zmierzyć się z nimi dopiero podczas samej obrony, w ramach „trybu naukowego”.

Brak bezwzględnej większości głosów oznacza, że komisja formalnie nie podjęła uchwały o nadaniu stopnia doktora.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze