Doda była gościem programu „Biznes Misja”, gdzie obok tematów finansowych i prywatnych pojawiły się również kwestie związane z bezpieczeństwem państwa oraz przygotowaniem obywateli na ewentualne sytuacje kryzysowe.

Artystka przekonywała, że zamiast skupiać się wyłącznie na obawach dotyczących przyszłości, warto zdobywać praktyczne umiejętności. Jako przykład podała choćby kursy sanitarne, które mogłyby okazać się przydatne w razie nadzwyczajnych wydarzeń.
W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat obowiązkowego szkolenia wojskowego. Piosenkarka opowiedziała się za rozwiązaniem obejmującym zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Jednocześnie zaznaczyła, że nie ma na myśli modelu kojarzonego z dawnymi stereotypami dotyczącymi wojska.

„Obowiązkowe powinno być wojsko dla facetów i kobiet. (...) I ja nie mówię o wojsku, które jest u nas, które się kojarzy wszystkim ze złamaniem charakteru, z koceniem. Tylko mówię o tym, że naprawdę kształcą mężczyzn, którzy potrafią pomóc najbliższym, słabszym, sobie. Sama ich wartość w ich oczach rośnie, bo zaczynają być niezależni, potrafią poradzić sobie w różnych krytycznych sytuacjach. A kobiety: umiejętność podstaw samoobrony czy sztuk walki, posługiwanie się bronią. I sanitarne rzeczy”
– mówiła.

Według Dody takie przygotowanie mogłoby zwiększać poczucie samodzielności i pomagać w radzeniu sobie w trudnych sytuacjach, niezależnie od płci.
Największe poruszenie wywołał jednak fragment rozmowy dotyczący hipotetycznego udziału w działaniach wojennych. Gdy prowadzący zasugerował, że ze względu na temperament i charakter sama mogłaby odnaleźć się na froncie, artystka odpowiedziała w swoim stylu — z dużym dystansem i humorem.
„Bardzo [jestem waleczna]. Mnie to kręci, ja się ekscytuję, że ja bym nie miała żadnego zarzutu, a mogłabym do wszystkich strzelać”
– rzuciła, po czym wybuchła śmiechem.





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze