Po 87 latach Niemcy oddają królewski skarb. Nie tylko pierścień Jagiellonów wraca do Polski

Złoty pierścień króla Zygmunta Starego, zrabowany we wrześniu 1939 roku, ma wrócić do Polski w czerwcu 2026 roku. Niemcy wybrali na ten gest symboliczną datę, 35. rocznicę Traktatu o dobrym sąsiedztwie. Ale za tym pięknym gestem kryje się bardzo niewygodne pytanie: dlaczego dopiero teraz i co Niemcy chcą w zamian?

4 minut czytania
Powrót na niezalezna.pl

Skarb z królewskiej szkatuły

Pierścień Zygmunta Starego, przedostatniego polskiego króla z dynastii Jagiellonów, to jeden z najwspanialszych zabytków polskiego złotnictwa. Wykonany z litego złota, zdobi go wielki diament o tablicowym szlifie. 

Pierścień należał do Szkatuły Królewskiej Izabeli Czartoryskiej, czyli bezcennej kolekcji biżuterii Jagiellonów. Zaginął podczas niemieckiej grabieży w czasie wojny, trafiając do niemieckich zbiorów. 

Polski wniosek restytucyjny złożono w marcu 2023 roku, a jesienią 2024 roku sprawę przekazano niemieckiemu MSZ. Ekspertyza gemmologa zweryfikowała renesansowe pochodzenie klejnotu. 

W 2007 roku odnaleziono go w zbiorach muzeum biżuterii w Pforzheim. Po kilkuletnich negocjacjach władz Polski i Niemiec oraz sporządzeniu jednoznacznych ekspertyz zabytek zostanie zwrócony. 

Co jeszcze wraca?

Pierścień nie wraca sam. Oprócz pierścienia Jagiellonów z Niemiec wróci również najstarszy zachowany zapis średniowiecznego hymnu „Gaude Mater Polonia”, który Niemcy zrabowali z Biblioteki Seminaryjnej w Płocku. Zabytek odnaleziono w zbiorach Biblioteki Państwowej w Berlinie. Polska ma także odzyskać rękopisy dzienników Stefana Żeromskiego. 

Bezcenny polski rękopis w niemieckich rękach. Ministerstwo Kultury: Nie jesteśmy pewni, czy to nasze… SERIO?!
W 1941 roku Niemcy ukradli bezcenny rękopis jednej z najstarszych polskich pieśni „Gaude, Mater Polonia”. W 2023 odnaleziono go w Berlinie. Zamiast domagać się zwrotu, Ministerstwo Kultury wyraża wątpliwości, czy to w ogóle polska własność. Pieczęcie polskiej biblioteki? Historia? To za mało. Resort chce „niepodważalnych dowodów”, zanim łaskawie poprosi Niemców o oddanie tego, co zrabowali. Czy zatem rękopis jednej z najstarszych polskich pieśni może nie być polski?

Dlaczego teraz? Co Niemcy chcą osiągnąć?

Termin zwrotu nie jest przypadkowy. Okazją do wydarzenia jest przypadająca właśnie 35. rocznica podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy.  Brzmi pięknie, ale diabeł tkwi w szczegółach.

Zdaniem niemieckich muzealników sytuacja prawna pierścienia jest złożona, ponieważ wynika z niemieckiego prawa cywilnego, które nie zakłada istnienia żadnych roszczeń o restytucje. Podkreślono jednak, że kraje związkowe Niemiec deklarowały zobowiązanie do bezwarunkowego zwrotu zagrabionych dzieł sztuki, które stały się własnością publiczną.

„Zobowiązanie to nie jest prawnie wiążące, ale ma istotny ciężar moralny i kulturowo-polityczny” 

— wskazali niemieccy autorzy stanowiska. Więc według nich, Niemcy oddają bo chcą, a nie dlatego, że muszą.

Na rocznicę podpisania traktatu nie będzie jednak nowego układu polsko-niemieckiego, bo Berlin obawia się, że prezydent Karol Nawrocki by go nie podpisał.  Gest z pierścieniem ma symbolicznie zastąpić to, czego Niemcy nie mogą formalnie osiągnąć przy obecnym układzie politycznym w Polsce.

Niemcy masowo sprawdzają swoich przodków. Zainteresowanie tak ogromne, że padają serwery
W Niemczech pękła wielka narodowa iluzja. Przez lata wielu Niemców powtarzało, że ich dziadkowie „nie mieli nic wspólnego z Hitlerem”, że byli „w opozycji”, „w orkiestrze”, „w kuchni”, albo „po prostu nie interesowali się polityką”. Teraz, gdy w sieci pojawiło się 16 milionów akt NSDAP, każdy może to zweryfikować jednym kliknięciem. Zainteresowanie jest tak ogromne, że serwery amerykańskich archiwów zaczęły się zawieszać. Czy Niemcy właśnie sami otworzyli swoją „puszkę Pandory”?

Piękny gest, gorzka prawda

Za królewskim pierścieniem kryje się bardzo niewygodny kontekst. Rozmowy na temat świadczeń dla żyjących ofiar III Rzeszy zaczęły się dwa lata temu podczas konsultacji w Warszawie. Od tamtego momentu zmarło już 10 000 polskich ofiar. Odszkodowań wciąż nie wypłacono. 

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz deklarował osobiste zaangażowanie w poszukiwanie środków na wsparcie dla ofiar nazistowskich Niemiec. Na razie jednak konkretne rozwiązania nie zostały przedstawione. 

Co Tusk nerwowo obraca w palcach podczas konferencji?
Podczas wczorajszej konferencji w Berlinie premier Donald Tusk nerwowo kręcił coś w palcach, jakby bardzo się denerwował. Gdy mówił o odszkodowaniach wojennych, wykonywał gest, który psychologowie odczytują jako sygnał napięcia i emocjonalnego dyskomfortu. W tym czasie tłumaczył, że Niemcy nie czują się zobowiązane do wypłat odszkodowań.

Klejnot zamiast odszkodowań. Symbol zamiast sprawiedliwości. Pierścień Zygmunta Starego wraca do Polski i bardzo dobrze. Ale żyjące ofiary III Rzeszy wciąż czekają. I z każdym miesiącem jest ich coraz mniej.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze