Niemcy masowo sprawdzają swoich przodków. Zainteresowanie tak ogromne, że padają serwery

W Niemczech pękła wielka narodowa iluzja. Przez lata wielu Niemców powtarzało, że ich dziadkowie „nie mieli nic wspólnego z Hitlerem”, że byli „w opozycji”, „w orkiestrze”, „w kuchni”, albo „po prostu nie interesowali się polityką”. Teraz, gdy w sieci pojawiło się 16 milionów akt NSDAP, każdy może to zweryfikować jednym kliknięciem. Zainteresowanie jest tak ogromne, że serwery amerykańskich archiwów zaczęły się zawieszać. Czy Niemcy właśnie sami otworzyli swoją „puszkę Pandory”?

3 minut czytania
Niemcy masowo sprawdzają swoich przodków. Zainteresowanie tak ogromne, że padają serwery
Niemcy masowo sprawdzają, czy ich przodkowie należeli do NSDAP
← Powrót na niezalezna.pl
Niemcy masowo sprawdzają swoich przodków. Zainteresowanie tak ogromne, że padają serwery

Serwery nie wytrzymały. Niemcy klikają jak szaleni i pytają: dziadku, byłeś nazistą?

Po udostępnieniu pełnej, przeszukiwalnej bazy członków NSDAP strona amerykańskiego National Archives zaczęła padać pod naporem użytkowników. Die Welt pisze o „historycznym oblężeniu”, BR24 o „masowym szturmie na kartotekę”, a ZDF wprost przyznaje, że ruch jest tak duży, iż dostęp do bazy bywa chwilowo niemożliwy.

W tysiącach domów ludzie wpisują nazwiska swoich dziadków i pradziadków i konfrontują się z historią, o której przez dekady milczano. Süddeutsche Zeitung opisuje to jako „największe rodzinne zderzenie z przeszłością od pokoleń”.

Bydlaki z Niemiec chcą handlować ludzkim cierpieniem [ZDJĘCIA]
Ponad 100 nazwisk Polaków skazanych na śmierć przez nazistowskie sądy, list dziecka z obozu na Majdanku, dokumenty sterylizacji więźnia Dachau, opaski z gwiazdą Dawida – wszystko to niemiecki dom aukcyjny Felzmann wystawił na sprzedaż. Niemcy przyzwyczaili nas już, że dorabiają się na ludzkim cierpieniu – od niewolniczej pracy Polaków w czasie wojny, przez grabież Warszawy. Dziś ich potomkowie handlują pamięcią o zamordowanych. Gdzie są granice etyki?

A wraz z tym wracają niewygodne historie znanych polityków

Masowe przeszukiwanie akt sprawiło, że do debaty wracają nazwiska, o których niemieckie media pisały już wcześniej.

Martin Schulz wielokrotnie mówił publicznie, że jego ojciec należał do NSDAP. Helmut Kohl również miał ojca z legitymacją partyjną. Hans‑Dietrich Genscher, jedna z ikon niemieckiej dyplomacji, był członkiem Hitlerjugend i NSDAP. Kurt Georg Kiesinger, były kanclerz RFN, wstąpił do partii już w 1933 roku.

A w przypadku Ursuli von der Leyen temat jest inny, ale równie niewygodny. Jej dziadek, Carl Albrecht, nie należał do NSDAP, ale pracował jako antropolog i eugenik w instytucjach naukowych III Rzeszy. Jego badania wpisywały się w ideologię epoki, która próbowała nadać pseudonaukowe podstawy polityce rasowej.

Czy Niemcy są gotowi na prawdę, którą sami odblokowali?

Po raz pierwszy w historii akta NSDAP są dostępne bez ograniczeń, bez logowania, bez wniosków do archiwów. Wystarczy wpisać nazwisko.

Bezcenny polski rękopis w niemieckich rękach. Ministerstwo Kultury: Nie jesteśmy pewni, czy to nasze… SERIO?!
W 1941 roku Niemcy ukradli bezcenny rękopis jednej z najstarszych polskich pieśni „Gaude, Mater Polonia”. W 2023 odnaleziono go w Berlinie. Zamiast domagać się zwrotu, Ministerstwo Kultury wyraża wątpliwości, czy to w ogóle polska własność. Pieczęcie polskiej biblioteki? Historia? To za mało. Resort chce „niepodważalnych dowodów”, zanim łaskawie poprosi Niemców o oddanie tego, co zrabowali. Czy zatem rękopis jednej z najstarszych polskich pieśni może nie być polski?

To otworzyło „puszkę Pandory”, której, jak pisze FAZ, „nie da się już zamknąć”.

Historycy mówią o „narodowej terapii”, socjologowie o „kryzysie tożsamości”, a zwykli Niemcy o „największym rodzinnym szoku życia”.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze