Przez dwa dni Instagram wyglądał jak w trakcie cyberapokalipsy. Użytkownicy z Polski, Europy i USA wrzucali screeny maili o „resetowaniu hasła”, które przychodziły nawet po kilka razy dziennie.
Wszystko wyglądało jak klasyczny atak hakerski - oficjalna domena, poprawne formatowanie, zero błędów. Nic dziwnego, że ludzie zaczęli panikować.

Sytuacja eskalowała, gdy eksperci ds. cyberbezpieczeństwa przypomnieli o wycieku danych 17,5 mln kont, który krąży po darknecie od 2024 roku. To właśnie te stare dane: loginy, maile i numery telefonów mogły zostać wykorzystane do masowego wywoływania żądań resetu hasła. Bez włamania, bez przejścia zabezpieczeń, po prostu dzięki automatycznym botom, które korzystają z publicznie dostępnych informacji.
W końcu Instagram przerwał milczenie. W oficjalnym komunikacie na X platforma napisała:
Naprawiliśmy problem, który pozwalał zewnętrznym podmiotom wysyłać żądania resetu hasła. Nie było żadnego naruszenia naszych systemów. Konta są bezpieczne. Możecie zignorować te maile.

We fixed an issue that let an external party request password reset emails for some people. There was no breach of our systems and your Instagram accounts are secure.
— Instagram (@instagram) January 11, 2026
You can ignore those emails — sorry for any confusion.
Eksperci jednak ostrzegają: nawet jeśli Instagram jest bezpieczny, to phishing dopiero się zaczyna. Stare dane z wycieku mogą posłużyć do podszywania się pod Instagram Support, wyłudzania kodów 2FA czy prób przejęcia kont przez socjotechnikę.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze