Podczas obrad dotyczących sytuacji zwierząt w schroniskach prowadząca komisję pomyliła się przy zapowiadaniu kolejnych mówców. Gdy przyszła kolej na Dodę, padło:
„Zapraszamy panią poseł…”
Na sali zrobiło się wesoło, a kamera uchwyciła uśmiech artystki, która natychmiast podchwyciła żart.
„Już niedługo!”
— rzuciła z przekąsem, po czym dodała, że to tylko żart i nie ma planów politycznych.

Doda wyjaśnia: „Absolutnie nie ciągnie mnie do polityki”
Po chwili zrobiło się poważniej. Doda jasno zaznaczyła, że jej obecność w Sejmie nie ma nic wspólnego z politycznymi ambicjami:
„Absolutnie nie ciągnie mnie do polityki i chciałabym jasno podkreślić, że ja jako artystka byłam i jestem apolityczna. Nie jestem z ramienia żadnej partii, jestem tylko i wyłącznie głosem wszystkich moich fanów, w większości obywateli, którzy prosili mnie o interwencję i egzekwowanie tutaj tego wszystkiego, co się dzieje.”

Podkreśliła też, że presja społeczna, którą wywołała, przyniosła realne efekty:
„Możemy sobie zakłamywać rzeczywistość (…) ale fakty są następujące: w ciągu 10 dni mi, piosenkarce, i mediom, które prosiłam o pomoc, udało się stworzyć taką presję społeczną, że zamknęły się dwa patoschroniska.”

Od kilku tygodni artystka aktywnie nagłaśnia dramatyczne warunki w niektórych schroniskach. Jej emocjonalne wystąpienia i publikacje w mediach społecznościowych wywołały ogólnopolską debatę i doprowadziły do kontroli oraz zamknięcia dwóch placówek.

„Zróbmy zrzutkę, bo to pudrowanie pryszcza”
Artysta zaapelowała również o zrzutkę na sterylizację zwierząt w schroniskach, żeby nie rozmnażały się w takich warunkach, jednocześnie zapewniając placówkom dodatkowe pieniądze za kolejne szczenię.
„Zróbmy zrzutkę, bo na razie to jest pudrowanie pryszcza, a ja mam piękną cerę i się na to nie zgadzam.”
Doda stała się — chcąc nie chcąc — jedną z najgłośniejszych twarzy walki o prawa zwierząt.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze