Po pierwsze, ORMO, czyli Ochotnicze Rezerwy Milicji Obywatelskiej to za czasów komuny w Polsce był element bolszewicki. Pamiętam co najmniej kilku ORMO-wców i wszyscy byli tępi. Naprawdę tępi. Tępi, lecz ideowi. Zapatrzeni w Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich oraz sojusz robotniczo-chłopski.

Do ORMO garnął się najgorszy element, kapusie, którzy chcieli mieć trochę władzy pomagając milicjantom w zaprowadzaniu porządku. Dostawali mundury, kaski, pałki i wyglądali naprawdę głupio. ORMO-wiec to zawsze było pośmiewisko. Zawsze przeciwko polskim patriotom.
Po drugie, cały ten Jacek Dobrzyński robił według mnie co mógł, żeby zostać w mediach społecznościowych celebrytą. Mądrutki był niesłychanie, co budziło pewne zastrzeżenia, co on taki mądrutki. Wdawał się w spory, polemiki niskiego lotu, w których na przykład chciał udowadniać, że prof. Sławomir Cenckiewicz nie ma dostępu do informacji tajnych. Wojewódzki Sąd Administracyjny orzekł co prawda coś innego, ale Dobrzyński był bardziej mądrutki. Szereg różnych miał wystąpień, większość zabawna.

Teraz portal niezależna.pl podał, że nasz dzielny pan Jacek należał do ORMO, co jest w oczach większości Polaków dyskwalifikujące, ale nie dla obecnej ekipy. Aaa, zapomniałbym dodać, że odkryto (pan Jacek się nie chwalił), że należał też do Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej. Zuch, czy chyba raczej towarzysz. Kiedyś śpiewano okropną pieśń „Byłeś w ZOMO, byłeś w ORMO teraz jesteś za Platformą”, ale Platformy już nie ma. Jest za to rzecznik Siemoniaka, Dobrzyński. Jak tu wszystko do siebie pasuje…


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze