Wśród wielu stron dokumentów opublikowanych przez amerykański Departament Sprawiedliwości znalazły się maile Jeffreya Epsteina do różnych osób ze świata biznesu, polityki i show-biznesu. W jednej z korespondencji ma pojawiać się imię i nazwisko Wojciecha Fibaka. Szczegóły tej wymiany nie opisują żadnego przestępstwa, ale sam fakt obecności nazwiska znanego Polaka w aktach Epsteina wywołał medialną burzę.

Fibak w rozmowach z mediami podkreśla, że Epstein nie był dla niego anonimową postacią, bo mieszkali w tym samym nowojorskim budynku.
„Byliśmy sąsiadami”
– mówi, dodając, że ich relacja miała charakter towarzysko‑środowiskowy, a nie biznesowy czy „rekrutacyjny”.

„On wiedział, że jestem kolekcjonerem sztuki. Ten mail , który wymieniliśmy miedzy sobą, pojawił się właśnie w tym kontekście.”
Głośny tekst „Wprost” o „luksusowych dziewczynach”
W polskiej pamięci zbiorowej nazwisko Fibaka mocno skleiło się z głośnym materiałem „Wprost” z 2013 roku. W artykule opisano prowokację dziennikarską, w której sugerowano, że były tenisista miał „zapoznawać młode dziewczyny ze starszymi, zamożnymi mężczyznami”. Tekst wywołał ogromne kontrowersje, a sam Fibak stał się bohaterem medialnej burzy.
W kolejnych latach temat wracał m.in. przy okazji wywiadów i podcastów. Fibak konsekwentnie nazywał tamte publikacje „przesadzonymi” i podkreślał, że przedstawiono go w krzywdzącym świetle. Autorka tekstu z „Wprost” z kolei broniła swojego materiału, opisując kulisy pracy nad prowokacją.

Co mówi dziś Wojciech Fibak?
Po ujawnieniu maili Epsteina, w których przewija się jego nazwisko, Fibak zdecydował się zabrać głos. W rozmowie z mediami tłumaczy, że mieszkali w tym samym budynku w Nowym Jorku i obracali się w podobnym środowisku. Były tenisista zaprzecza, by miał jakikolwiek związek z przestępczą działalnością Epsteina i odcina się od interpretacji, jakoby jego nazwisko w mailach miało oznaczać udział w procederze.
„Sensacją dla mnie było, że ktoś szukał mojego nazwiska w tych aktach. Epstein nigdy nie zapraszał mnie na imprezy. Nie dostałem żadnego zaproszenia na jego wyspę, do Nowego Jorku czy Miami. Nie włączał mnie do swojego kręgu ludzi, nawet nie próbował. Zresztą to widać, bo żadnej takiej wzmianki nie ma w tych mailach.”
W wywiadach zaznacza, że po latach łatwo jest „dopisywać historie” do samych nazwisk, a nie do faktów.

Połączenie dwóch wątków: nazwiska Fibaka w mailach Epsteina oraz dawnego artykułu „Wprost” – jest dla opinii publicznej bardzo nośne.
Nowe dokumenty ze sprawy Epsteina sprawiły, że nazwisko Wojciecha Fibaka znów wróciło do obiegu. Dla części odbiorców to tylko ciekawostka z „międzynarodowego towarzystwa”, dla innych pretekst, by przypomnieć sobie dawną aferę z „luksusowymi dziewczynami”.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze