Miller ma żądanie wobec prezydenta Nawrockiego. „Otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi”

W ciągu jednego tygodnia Zełenski nadał elitarnej jednostce specjalnej imię „Bohaterów UPA" i osobiście uczestniczył w honorowym pogrzebie przywódcy OUN Andrija Melnyka. Były premier Leszek Miller nie wytrzymał i wezwał prezydenta Nawrockiego do odebrania ukraińskiemu przywódcy najwyższego polskiego odznaczenia.

6 minut czytania
Miller ma żądanie wobec prezydenta Nawrockiego. „Otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi”
„To jest uhonorowanie rzeźników, którzy mordowali bezbronnych ludzi tylko dlatego, że mówili po polsku i chodzili do kościoła” – tłumaczy Miller
← Powrót na niezalezna.pl
Miller ma żądanie wobec prezydenta Nawrockiego. „Otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi”

Leszek Miller nie jest politykiem, który wybiera słowa ostrożnie. Ale tym razem jego wpis na X – bezpośredni, dosadny i zakończony konkretnym żądaniem pod adresem prezydenta Nawrockiego, trafił w ton, który podzielają w Polsce środowiska dalekie od lewicy. Bo to, co zrobił Zełenski w ciągu ostatnich dni, trudno zignorować.

Co zrobił Zełenski i dlaczego wybuchła afera

26 maja 2026 roku, w dziesiątą rocznicę powstania Sił Operacji Specjalnych Ukrainy, prezydent Zełenski podpisał dekret nadający Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ" honorową nazwę „imienia Bohaterów UPA”. W uzasadnieniu napisał, że uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska”.

Ukraińska Powstańcza Armia w Polsce jest przede wszystkim kojarzona z jedną rzeczą: rzezią wołyńską z lat 1943–1945, w której oddziały UPA zamordowały oficjalnie około 100 tysięcy polskich cywilów: mężczyzn, kobiet i dzieci. Skoordynowane ataki objęły kilkaset polskich wsi. Ich skala i bestialstwo sprawiły, że Sejm RP uznał te zbrodnie za ludobójstwo.

Jolanta Kwaśniewska wróciła do tragedii rodziny ojca na Wołyniu. Podała szokujące szczegóły
W programie „Rozmowy (nie)wygodne” Mariusza Szczygła w TVP Info była pierwsza dama po raz pierwszy tak otwarcie opowiedziała o ojcu, który pochodził z Wołynia, stracił tam najbliższych i do końca życia nosił w sobie ciężar tego, co widział i przeżył.

Kilka dni wcześniej, 25–26 maja, Zełenski wziął osobisty udział w państwowym pogrzebie Andrija Melnyka, czyli jednego z przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, którego szczątki sprowadzono z Luksemburga i pochowano z wojskowymi honorami na Narodowym Cmentarzu Wojskowym pod Kijowem. Prezydent Ukrainy oświadczył przy tej okazji, że Melnyk „walczył o to, aby Ukraina była wolna”.

Kim był Andrij Melnyk?

Urodzony w 1890 roku ukraiński wojskowy i polityk, od 1938 roku przywódca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Po rozłamie w OUN w 1940 roku stanął na czele tzw. frakcji melnykowców (OUN-M). Historycznie współpracował z Abwehrą – wywiadem wojskowym III Rzeszy i był zarejestrowany jako agent pod pseudonimem „Konsul”. Izraelski instytut Jad Waszem skrytykował jego państwowy pogrzeb, wskazując, że „upamiętnienie przywódcy formacji kolaborującej z nazistowskimi Niemcami podważa pamięć o ofiarach Holokaustu”.

Miller: „Czuję obrzydzenie i palący wstyd”

Były premier i wieloletni lider SLD zareagował na wpis na platformie X w słowach:

„Żeleński nadał jednostce wojskowej imię »Bohaterów UPA«. To jest otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi, którego dziadkowie, babcie, wujowie i ciotki zostali wyrżnięci siekierami, widłami i piłami na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. To jest kopniak w twarz dla pamięci o tysiącach zamordowanych dzieci, kobiet i starców – rzezi, którą UPA przeprowadziła z premedytacją, z takim bestialstwem, że nawet Niemcom robiło się niedobrze”.

Miller przywołał też porównanie, które uderza precyzją:

„Wyobraźcie sobie, że ktoś w Niemczech nazwałby jednostkę wojskową imieniem »Bohaterów Einsatzgruppen«. Świat by eksplodował. A tu? Cisza”.

Były premier nie poprzestał na retoryce. Ocenił wprost zamiar Zełenskiego:

„To nie jest uhonorowanie walczących o niepodległość. To jest uhonorowanie rzeźników, którzy mordowali bezbronnych ludzi tylko dlatego, że mówili po polsku i chodzili do kościoła. I Zełenski, zamiast odcinać się od tego bandyckiego dziedzictwa, świadomie wali nim w twarz Polsce. Czuję obrzydzenie i palący wstyd za tych wszystkich, którzy to będą bagatelizować i mówić »nie czas na protest«. Bo jest czas. Zawsze jest czas, żeby nie pozwolić, by mordercy zostali bohaterami”.

Na końcu wpisu Miller sformułował konkretne żądanie: prezydent Nawrocki powinien odebrać Zełenskiemu Order Orła Białego.

Ukrainka z lubelskiego ratusza ma wizję miasta „multi‑kulti”. Chce sprowadzać studentów z Afryki i Azji
W Lublinie od kilku dni nie mówi się o niczym innym. Wiktoria Herun, czyli Ukrainka, która od lat mieszka w mieście i wcześniej zajmowała się projektem Study in Lublin — dziś pełni już funkcję zastępcy dyrektora Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów. To stanowisko, które daje realny wpływ na kierunek rozwoju miasta. A Herun marzy się Lublin „multi‑kulti” z całymi rodzinami imigrantów „z takich krajów jak Afryka, Indie, Bangladesz”.

Kto i kiedy przyznał Zełenskiemu Order Orła Białego?

Order Orła Białego, czyli najstarsze i najwyższe odznaczenie państwowe Rzeczypospolitej Polskiej, ustanowione przez Augusta II Mocnego w 1705 roku – Zełenski otrzymał 5 kwietnia 2023 roku podczas oficjalnej wizyty w Warszawie. Wręczył mu go ówczesny prezydent Andrzej Duda.

„Postanowieniem Prezydenta RP Andrzeja Dudy, w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka odznaczony został Orderem Orła Białego Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski”

— napisała w uzasadnieniu Kancelaria Prezydenta RP w kwietniu 2023 roku.

Order przyznano w kontekście trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę i masowego wsparcia, jakiego Polska udzielała ukraińskim uchodźcom i ukraińskiej armii.

Prezydent bez wyborów – bo trwa wojna

Warto też przypomnieć kontekst ustrojowy. Zełenski objął urząd prezydenta Ukrainy w maju 2019 roku na pięcioletnią kadencję, która formalnie wygasła w maju 2024 roku. Wybory prezydenckie nie odbyły się jednak z powodu trwającego stanu wojennego, który na mocy ukraińskiej konstytucji zakazuje przeprowadzania wyborów w czasie konfliktu zbrojnego. Zełenski pozostaje więc na urzędzie bez nowego mandatu wyborczego, z czego zdają sobie sprawę zarówno ukraińska opozycja, jak i część zachodnich komentatorów.

Najpierw „gieroj”, teraz ofiara. Ukraiński kierowca z Morskiego Oka nagle zmienia ton i to o 180 stopni
Ukrainiec, który wjechał pod samo Morskie Oko, najpierw triumfalnie publikował nagrania, chwalił się swoim „wyczynem” i mówił, że jest „pierwszym człowiekiem, który tam wjechał autem”. Gdy sprawą zajęła się policja, nagle twierdził, że „zawrócił przed zakazem”, że „nie minął szlabanu”, a cała sytuacja to zwykłe nieporozumienie. Problem w tym, że jego własne filmiki pokazały coś zupełnie innego. A kiedy MSWiA ogłosiło 5‑letni zakaz wjazdu do Polski, kierowca… obudził się. I to z „ręką w nocniku”.

Polska reakcja i kontekst historyczny

Miller nie był jedynym, który zareagował ostro. Były minister edukacji Przemysław Czarnek nazwał decyzję Zełenskiego „demonstracją skrajnej niewdzięczności wobec narodu, który od pierwszego dnia wojny otworzył swoje domy”. Prof. Mieczysław Ryba z IPN zaznaczył, że „nie da się z żołnierzy UPA robić bohaterów” i że Polska powinna reagować „notoryczne”, bo cisza jest odczytywana jako przyzwolenie.

Decyzja Zełenskiego, podjęta w środku trwającej wojny i w roku, gdy Polska stara się budować trwałe partnerstwo z Ukrainą, rzuca na tę relację cień, który trudno zbagatelizować. Miller powiedział to głośno. Teraz pytanie, czy ktoś odpowie.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze