Miller wspomina, że gdy po raz pierwszy jechał do Białego Domu, nie spodziewał się, że George W. Bush zacznie rozmowę od takiego pytania. Jak powiedział w wywiadzie dla WP:
„Siedzimy tam przy kominku (…) i Bush mówi: Panie premierze, nim zaczniemy rozmawiać o sprawach bilateralnych… Wie pan, ja za jakiś czas wybieram się do Moskwy, a my was, Polaków, uważamy za specjalistów od stosunków z Rosją”.

Były premier doradził wtedy, że rozmowy na Kremlu najlepiej zacząć od rosyjskiego dowcipu, bo „to zawsze Rosjanom dobrze robi”.

Bush zapytał, czy ma jakiś przykład. Miller miał. I to gotowy.
https://www.facebook.com/reel/2086799991885796
Dowcip, który Miller opowiedział Bushowi
„Dzwoni Siergiej z Moskwy do swojego kumpla Aleksandra Saszy na Syberię.
Mówi: słuchaj, u nas mówią, że u was jest minus 40, to prawda?
A tamten odpowiada: Nie, u nas jest minus 20.
No tak, ale u nas mówią, że minus 40.
A to, chyba, że na zewnątrz.”

Według Millera taki żart miał „rozluźnić atmosferę” i pomóc w rozmowach na Kremlu.

Obraz jaki przedstawił były premier Leszek Miller pokazuje rzadki wgląd w kulisy dyplomacji, podany w lekkiej, anegdotycznej formie. Miller opowiada o sytuacji, która wygląda jak prywatna scena zza kulis: kominek, luźna rozmowa i prośba o radę, która nie ma nic wspólnego z oficjalnymi dokumentami.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze