Chwile grozy na niebie, a w studiu telewizyjnym sielanka
Noc z 29 na 30 lipca mogła zakończyć się tragicznie. O 3:40 w polską przestrzeń powietrzną wdarł się niezidentyfikowany obiekt lecący znad terytorium Ukrainy, zaatakowanej przez Rosję. Natychmiast poderwano myśliwce F-16. Po zaledwie sześciu minutach intruz zniknął z radarów, a wojskowe śmigłowce ruszyły na poszukiwania ewentualnego miejsca upadku w okolicach Tarnawy-Kolonii. Sytuacja była śmiertelnie poważna.

Zamiast rzetelnej analizy i twardych odpowiedzi na pytania o bezpieczeństwo państwa, widzowie państwowej telewizji otrzymali jednak żenujący spektakl. Włodzimierz Czarzasty pojawił się w programie "Pytanie dnia" u Justyny Dobrosz-Oracz w TVP Info. Stacja, która z założenia powinna w sytuacjach kryzysowych patrzeć władzy na ręce i żądać wyjaśnień, posłużyła za trybunę do rzucania wyjątkowo nieśmiesznych dowcipów w obliczu narodowego zagrożenia.
Szokująca arogancja wicemarszałka
Początkowo Czarzasty próbował budować w studiu wizerunek męża stanu. Z mądrą miną perorował o tym, że wojna jest blisko i trzeba zabezpieczyć obywateli. Skrytykował nawet to, że po uruchomieniu syren alarmowych państwo nie rozesłało ludziom uspokajających SMS-ów. Prawdziwa twarz wicemarszałka Sejmu ujawniła się jednak, gdy Dobrosz-Oracz przytoczyła w pełni zasadne pytanie byłego szefa MON, Mariusza Błaszczaka:
Dlaczego ten obiekt nie został zestrzelony, zanim spadł?

Odpowiedź Czarzastego zszokowała widzów. Zamiast merytorycznego wyjaśnienia procedur wojskowych, polityk wypalił w studiu:
Jakby został zestrzelony, też by spadł.
"Zażenowanie" za pieniądze podatników
Potraktowanie bezpośredniego zagrożenia zbrojnego jako pretekstu do błazeńskiej riposty natychmiast wywołało lawinę wściekłości w mediach społecznościowych. Kpin z ewentualnego uderzenia wrogiego obiektu w polską ziemię internauci nie zamierzali puścić płazem.
W sieci zawrzało. Pod adresem wicemarszałka posypały się bezlitosne, ale w pełni zasłużone komentarze.

Normalnie zażenowanie, słuchając tego
To miał być dowcip?
- piszą wściekli obywatele, którzy mają prawo czuć się zlekceważeni. Trudno uwierzyć, że w obliczu tak poważnych incydentów na polskim niebie, na antenie publicznej telewizji utrzymywanej z miliardów złotych podatników, pozwala się na robienie sobie żartów z bezpieczeństwa narodowego.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze