Szpital na Teneryfie
Na początku grudnia ub.r. muzyk trafił nagle do szpitala na Teneryfie po tym, jak źle wykonano u niego zabieg usunięcia wyrostka. Konsekwencje okazały się dramatyczne. Doszło do infekcji, ropowicy, a nawet podejrzenia sepsy. Obeszło się bez dodatkowych operacji, ale muzyk ma za sobą długi pobyt w szpitalu.

Przez dłuższy czas Staszewski nie informował o swoim zdrowiu. Dopiero kilka dni temu zdjęcie z Kazikiem zamieścił w swoich mediach społecznościowych wokalista zespołu T. Love Muniek Staszczyk.

Punks Not Dead. Z wizytą u przyjaciela
- napisał Staszczyk.
W końcu i Kazik zdecydował się zabrać głos i poinformować fanów o stanie zdrowia.
Omal nie umarłem
Jako że 4 grudnia omal nie umarłem, to można naciągając (ale nie tak zupełnie do końca) fakty stwierdzić, że ponownie się narodziłem
- napisał Staszewski w mediach społecznościowych.

Przyznał także, że nie czuje się jeszcze zupełnie zdrowy i w pełni sił:
W stanie tym nie czuję się jeszcze zdrowym, wyleczonym, raczej jeszcze się goję, odpoczywam.
A co z muzyką?
Długotrwały pobyt w szpitalu spowodował, że Kazik musiał zrezygnować z wcześniej zaplanowanych koncertów, m.in. na Teneryfie. Teraz wyznaje, że jeszcze nie jest gotowy, aby stanąć na scenie.
Sama myśl o postawieniu nogi na scenie napawa mnie przerażeniem i wręcz obrzydzeniem
- stwierdził.
Przyjdzie czas
Pod wpisem Staszewskiego w mediach społecznościowych od razu posypały się życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, m.in. od Dody czy Andrzeja Chyry.
Przyjdzie czas, że scen zawoła
- napisała jedna z fanek.
Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze