Na planie serialu "Sin senos sí hay paraíso" w Bogocie doszło do dramatycznych wydarzeń, które wstrząsnęły ekipą i lokalnym środowiskiem filmowym. W wyniku ataku nożownika zginęły dwie osoby, a jedna została ranna. Napastnik zmarł podczas interwencji służb.

W produkcji bierze udział Michał Malinowski, który od kilku lat konsekwentnie realizuje własny, nieoczywisty scenariusz życia. Zamiast klasycznej ścieżki kariery wybrał podróże, życie na łodzi i pracę tam, gdzie akurat doprowadzi go kolejny kurs.
To właśnie ta droga zaprowadziła go do Kolumbii.
„Po sześciu latach żeglugi i dotarciu na Tahiti wylądowałem w Bogocie. To nie jest mój pierwszy raz w tym kraju, są miejsca, które potrafią zatrzymać na dłużej”
– opowiadał wcześniej o swojej decyzji.

Propozycja udziału w telenoweli pojawiła się niespodziewanie.
„Kiedy zadzwonił mój kolumbijski menadżer i powiedział, że potrzebują ‘gringo’ do produkcji, uznałem, że to znak. Zostawiłem łódkę w bezpiecznej zatoce, spakowałem się i poleciałem do Kolumbii”
– relacjonował.

Dramatyczne wydarzenia na planie sprawiły jednak, że rzeczywistość boleśnie przecięła się z fabułą serialu, który sam w sobie opowiada o przemocy i trudnych wyborach. Tym razem nie była to jednak fikcja. W sobotę, 18 kwietnia, na planie doszło do ataku nożownika, w wyniku którego zginęły dwie osoby z ekipy filmowej, a jedna została ranna. Napastnik zginął podczas interwencji.
Aktor odniósł się do tragedii w krótkim, ale wymownym oświadczeniu.
„Jestem częścią produkcji, jednak w dniu zdarzenia nie byłem obecny na planie”
– przekazał. Dodał też: „Ze względu na obowiązujące zasady nie mogę szerzej komentować tej sprawy”.





Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze