Diagnoza, jaką usłyszała aktorka, była bolesna, ale jednocześnie – przyniosła w niej coś, co sama nazwała „szansą na działanie”. Nehrebecka wspomina moment, kiedy dowiedziała się, że zmaga się z rakiem.
„Na pewno nie czekałam na taką odpowiedź, ale w momencie, kiedy usłyszałam, już to było bardzo ładnie powiedziane: mamy gościa. I tak to potraktowałam, że trzeba szybko zacząć działać”
– mówiła w programie „Halo, tu Polsat”.

To metaforyczne określenie stało się swego rodzaju mottem w jej relacji z chorobą, bo Nehrebecka konsekwentnie stara się nie poddawać rozpaczy. W wywiadzie dla „Dzień dobry TVN” podkreśliła, że najgorsze, co można zrobić, to zanurzyć się w rozpaczy.
„Najgorzej jest siąść i rozpaczać nad sobą. Bo to nic nie da. Trzeba przez to przejść i wierzyć, że będzie dobrze”
– mówiła aktorka, która mimo choroby stara się żyć normalnie i zachowywać optymizm.
Nehrebecka nie ukrywa, że droga, którą teraz przechodzi, ma swoje trudne momenty. Jak przyznała w jednym z wywiadów, czasem ogarnia ją lęk, który jest naturalną reakcją na to, co się dzieje: „Czasami ogarnia mnie paniczny lęk…” – przyznała szczerze w rozmowie z magazynem Viva!.

Jednak oprócz strachu jest w jej słowach także ogromna determinacja. Aktorka podkreśla, że najważniejsza jest intuicja i odwaga, którą trzeba mieć, by reagować, gdy coś w naszym zdrowiu zaczyna się niepokojąco zmieniać.
„Byłam tylko wdzięczna, dziękowałam sama sobie, że zawierzyłam swojej intuicji, że coś jest nie tak, że coś mi się nie podoba. I miałam tę odwagę, żeby po prostu pójść do lekarza i poszukać”
– opowiadała Nehrebecka.
Choroba stała się dla Nehrebeckiej również okazją do refleksji nad życiem, przemijaniem i wartością czasu – tematami trudnymi, ale uniwersalnymi. W jej podejściu nie ma miejsca na użalanie się nad sobą, lecz raczej na akceptację tego, co los przynosi, i aktywne poszukiwanie sił, by wykorzystywać każdy dzień najlepiej, jak się da. W jednym z wywiadów podkreśliła:
„Nie mam wyboru, więc po co tracić czas na rozmyślania i pretensje do losu i do wszystkich naokoło. (…) Muszę ten czas wykorzystać w taki sposób, w jaki potrafię i wierzyć, że wszystko będzie dobrze…” – te słowa stały się jednym z jej najważniejszych przesłań.

Wsparcie bliskich – męża, córek i przyjaciół – jest dla niej ogromnym oparciem, ale wiele mówi też o sile, którą czerpie z codziennych obowiązków, pracy artystycznej i kontaktów z widzami. Dzięki temu aktorka stara się nie skupiać wyłącznie na chorobie, lecz kontynuować życie pełne pasji i aktywności.
Historia Anny Nehrebeckiej to wstrząsający, ale i inspirujący przykład tego, jak można stanąć twarzą w twarz z chorobą, nie tracąc godności, humoru i wiary w sens codziennych działań. Jej słowa są przypomnieniem, że nawet w obliczu największych trudności warto szukać światła, które pozwala iść dalej.








Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze