Andziaks podsumowała rok, który dał jej w kość
Gdyby Andziaks miała wskazać rok, który najchętniej wymazałaby z pamięci, 2026 z pewnością znalazłby się wysoko na liście. Wystarczy przypomnieć sobie co działo się wokół influencerki w ciągu ostatnich miesięcy. Jedną z pierwszych dram było pojawienie się aktywistów klimatycznych pod jej domem na warszawkim Wilanowie. Protestujący oblali posiadłość brązowa substancją, zwracając uwagę na konsumpcjonizm promowany przez polskich influencerów.

Potem głośno zrobiło się o jej udziale w programie „Girls of Warsaw" na Prime Video. Produkcja pokazała kulisy życia internetowych celebrytek, ale zamiast bawić widzów, pozostawiła niesmak. W social mediach nie brakowało komentarzy na temat zachowania uczestniczek i relacji miedzy nimi.
Wypowiedź o podatkach i problemy rodzinne
Wcześniejsze nieprzyjemne sytuacje, nie sprawiły, że Andziaks przestała publicznie wypowiadać się w sprawie kontrowersyjnych kwestii. Zamiast tego znowu dolała oliwy do ognia i poruszyła temat podatków w Polsce. Narzekała na wysokość danin odprowadzanych w kraju i wspomniała o możliwości rozliczania się za granicą. Ostatecznie Angelika przyznała się do błędu i przeprosiła za swoja wypowiedź.

Gdyby tego było mało, na światło dzienne wyszła sprawa jej ojczyma, Wojciecha Kurowskiego. Mężczyzna jest poszukiwany przez policję. Wokół jego działalności biznesowej pojawiły się poważne podejrzenia, a nazwisko ojczyma zaczęło pojawiać się w nagłówkach. Influencerka odcięła się od jego interesów i podkreśliła, że nie znała szczegółów prowadzonej przez jego działalności. Jednocześnie nie ukrywała, że sytuacja jest dla niej trudna, bo traktuje podejrzanego jak ojca.

Do tych wszystkich wydarzeń Andziaks nawiązała w swoim ostatnim InstaStory. Nie wymieniając konkretnych afer, po prostu udostępniła post, w którym rok 2026 został porównany do „serii klęsk żywiołowych". Szczerze mówiąc, trudno o bardziej wymowne podsumowanie.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze