40 tys. zł za łóżko
Andziaks uważa, że sen to jedna z tych rzeczy, na których nie powinno się oszczędzać. Jej zdaniem skoro przesypiamy niemal połowę życia, warto zadbać o naprawdę dobre warunki.

Tyle że 40 tys. zł za łóżko to dla większości osób nieco inna liga. Andziaks po raz kolejny rzuciła kwotą, jakby kupno łóżka za cenę samochodu było najzwyklejszą rzeczą na świecie. Najwyraźniej wypowiedziała to bez większego zastanowienia. Trudno nie zadać sobie pytania, czy osoby, które codziennie wstają do pracy, też mają czas przesypiać połowę życia.

Może przy takim trybie dnia rzeczywiście warto zainwestować w łóżko za 40 tys. zł. Dla kogoś, kto rano musi zerwać się z łóżka i lecieć do pracy, taka inwestycja może jednak brzmieć dość abstrakcyjnie. Andziaks po raz kolejny pokazuje, jak łatwo rzucić podobnym tekstem, kiedy 40 tys. zł na łóżko nie jest wydatkiem, nad którym trzeba się długo zastanawiać.
Kolejny zgrzyt wokół Andziaks?
Andziaks już wcześniej przekonała się, że szczere dzielenie się swoim życiem w sieci czasem może obrócić się przeciwko niej. Najpierw był smartfon dla córki, który wywołał sporą dyskusję. Andziaks musiała później tłumaczyć swoją decyzję, a do tematu wróciła również w programie Kuby Wojewódzkiego.

Później przyszedł czas na „Girls of Warsaw”. Jej udział w programie także nie przeszedł bez echa, szczególnie po scenach z Jessicą Mercedes. Części widzów nie spodobało się zachowanie Andziaks przed kamerami, a jej występ odbił się na wizerunku influencerki.

Teraz na tapet wjechało łóżko za 40 tys. zł. Kwota sama w sobie wystarczyła, żeby znów zrobiło się głośno. Przy takim wydatku można chyba oczekiwać, że łóżko samo zrobi śniadanie, poda kawę i jeszcze poprosi, żebyśmy łaskawie wstali.


Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze