Wendzikowska odstawiła leki na depresję po siedmiu latach. „Częściej płaczę” [WIDEO]

„Częściej odczuwam smutek, częściej coś mnie porusza, częściej płaczę” – wyznała Anna Wendzikowska w osobistym nagraniu opublikowanym na Instagramie. Dziennikarka poinformowała, że po siedmiu latach odstawiła leki na depresję. Wróciła też wspomnieniami do dramatycznych wydarzeń, które sprawiły, że potrzebowała farmakologicznego wsparcia. Wszystko zaczęło się zaledwie trzy tygodnie po narodzinach jej córki.

6 minut czytania
Wendzikowska odstawiła leki na depresję po siedmiu latach. „Częściej płaczę” [WIDEO]
Facebook/Anna Wendzikowska
← Powrót na niezalezna.pl
Wendzikowska odstawiła leki na depresję po siedmiu latach. „Częściej płaczę” [WIDEO]

Anna Wendzikowska od pewnego czasu coraz chętniej dzieli się z obserwatorami nie tylko zawodowymi sukcesami czy zdjęciami z podróży, ale również znacznie bardziej osobistymi doświadczeniami. Dziennikarka nie ukrywa, że za jej uśmiechem i pozornie poukładanym życiem kryją się trudne przeżycia, z którymi przez lata musiała się mierzyć. Jednym z nich była depresja, o której zdecydowała się mówić publicznie.

Wendzikowska opublikowała na Instagramie nagranie, w którym przekazała ważną dla siebie wiadomość. Po siedmiu latach przyjmowania leków przeciwdepresyjnych zdecydowała się je odstawić. Przy okazji opowiedziała, co wydarzyło się w jej życiu, zanim po raz pierwszy sięgnęła po farmakologiczne wsparcie.

Tak mówiła o mobbingu w TVN: „Byłam poniżana, gnębiona”. Wendzikowska kończy 45 lat [ZDJĘCIA]
Anna Wendzikowska kończy 45 lat. Dziennikarka przez 15 lat była związana z „Dzień dobry TVN”, gdzie przeprowadzała wywiady z największymi gwiazdami światowego kina. Jej odejście ze stacji w 2022 roku odbiło się jednak szerokim echem. Wendzikowska publicznie opowiedziała wówczas o mobbingu i sposobie, w jaki miała być traktowana w pracy. „Byłam poniżana, gnębiona, codziennie drżałam o pracę” – pisała. TVN przyznał później, że w redakcji dochodziło do zachowań, które nie powinny mieć miejsca.

Okazuje się, że początkiem wyjątkowo trudnego okresu było rozstanie z partnerem, do którego doszło zaledwie trzy tygodnie po porodzie. Dziennikarka została wówczas z nowo narodzonym dzieckiem i poczuciem, że sytuacja całkowicie ją przerasta.

„Sięgnęłam po nie w ekstremalnej sytuacji, kiedy mój partner zostawił mnie 3 tygodnie po porodzie, i wtedy nie wyobrażałam sobie, że mogłabym sobie poradzić bez nich. To była sytuacja zagrażająca życiu. Absolutnie nie miałam wtedy zasobów do tego, żeby sobie z sytuacją radzić bez wsparcia farmakologicznego”

– wyznała.

Jak przyznała, leki stały się wówczas istotnym elementem leczenia, a kolejne życiowe doświadczenia sprawiały, że przez długi czas nie czuła się gotowa na ich odstawienie.

Chora na raka Monika Pikuła przekazała nowe wieści. Opublikowała zdjęcie ze szpitala
Monika Pikuła od kilku tygodni otwarcie opowiada o swojej walce z rakiem piersi. Aktorka nie ukrywa trudnych momentów, ale nawet w szpitalnej rzeczywistości znajduje miejsce na odrobinę humoru. Teraz opublikowała zdjęcie z chemioterapii i krótki, lecz niezwykle wymowny komentarz. Za słowami „Ostatni aperol. Koniec” kryje się ważny moment w jej leczeniu.

Rozstania, powroty i śmierć rodziców

Choć od tamtych wydarzeń minęło już kilka lat, życie Anny Wendzikowskiej nie od razu odzyskało spokojny rytm. Dziennikarka opowiedziała, że jej relacja z byłym partnerem przez długi czas była pełna rozstań i powrotów. Kiedy wydawało się, że mogłaby wreszcie odzyskać emocjonalną równowagę, przyszły kolejne bolesne doświadczenia.

Najpierw zmarł jej ojciec, a niespełna dwa lata później musiała pożegnać również mamę. Strata obojga rodziców była kolejnym obciążeniem w okresie, w którym i tak próbowała poradzić sobie z wcześniejszymi przeżyciami.

„Najpierw był ciąg powrotów, rozstań, powrotów i rozstań, który trwał ładnych kilka lat. Potem zmarł mój tata. Po niecałych dwóch latach od tego zmarła moja mama. Obiektywnie nie miałam sytuacji na tyle stabilnej, na tyle bezpiecznej, na tyle spokojnej. Wydawało mi się, że sobie po prostu bez leków nie dam rady”

– opowiedziała.

Martyna Wojciechowska w Sejmie. Przeprosiła „w imieniu całego pokolenia” [WIDEO]
Martyna Wojciechowska pojawiła się w Sejmie, ale tym razem nie chodziło o politykę. Podróżniczka zabrała głos podczas XXXII Sejmu Dzieci i Młodzieży, a jej wystąpienie przybrało nieoczekiwany obrót. Zamiast motywacyjnych haseł padły przeprosiny skierowane do młodego pokolenia. Wojciechowska mówiła o błędach dorosłych, presji i samotności nastolatków. Nie zabrakło również pewnego apelu.

Z czasem jednak w jej życiu zaczęło pojawiać się więcej spokoju. Wendzikowska, która obecnie jest szczęśliwie zakochana, przyznała, że w pewnym momencie poczuła się na tyle stabilnie, by podjąć decyzję o zakończeniu farmakoterapii.

Jak wyjaśniła, uznała, że osiągnęła etap, na którym będzie potrafiła poradzić sobie również z trudniejszymi emocjami. Nie oznacza to jednak, że po odstawieniu leków wszystko stało się prostsze.

Mandaryna nie spodziewała się takich emocji. Oto historia, która poruszyła ją do głębi
Marta „Mandaryna” Wiśniewska pojawi się w najnowszym odcinku programu „Nasz Nowy Dom”. Tym razem ekipa remontowa zawita do Woli Okrzejskiej, gdzie pani Dorota wraz z dwójką dzieci próbuje rozpocząć spokojniejszy etap życia. Spotkanie z rodziną okazało się dla artystki wyjątkowo poruszające. Po nagraniach nie kryła emocji i podzieliła się osobistą refleksją.

„Częściej płaczę”

W dalszej części nagrania dziennikarka opowiedziała o zmianach, jakie zauważyła u siebie po zakończeniu przyjmowania leków. Jej relacja nie była jednak opowieścią o nagłym zniknięciu wszystkich problemów. Wręcz przeciwnie – Wendzikowska przyznała, że obecnie doświadcza emocji znacznie intensywniej, zarówno tych przyjemnych, jak i trudnych.

„Co się wydarzyło po odstawieniu leków? Większe poczucie kontaktu ze sobą, jakbym była bliżej siebie, jakbym miała dostęp do siebie, do swoich emocji, co owocuje tym, że są zarówno stany wyższe, jak i stany niższe”

– wyjaśniła.

Żałoba w rodzinie Edyty Bartosiewicz. Artystka pożegnała bliską osobę
Edyta Bartosiewicz poinformowała o śmierci swojego ojca. Wokalistka przekazała smutną wiadomość za pośrednictwem mediów społecznościowych, publikując jego zdjęcie i krótki, osobisty wpis.

Dziennikarka zauważyła, że częściej odczuwa radość i zachwyt nad codziennymi drobiazgami. Jednocześnie nie ukrywa, że smutek również stał się bardziej intensywny.

„Więcej rzeczy mnie cieszy, więcej rzeczy mnie zachwyca. (...) Jest też oczywiście tak, że stany negatywne są mocniejsze. Częściej odczuwam smutek, częściej coś mnie porusza, częściej płaczę”

– przyznała.

Skandaliczne zachowanie znanej dziennikarki. Nawrzeszczała na gościa
Awantura w studiu radiowym. I to przede wszystkim za sprawą prowadzącej rozmowę. Znana dziennikarka Dominika Wielowieyska całkowicie straciła panowanie nad sobą i wpadła w furię na antenie na żywo. Gdy posłanka próbowała dokończyć swoje zdanie, prowadząca zaczęła na nią po prostu wrzeszczeć.

Zobaczcie:

Wyświetl ten post na Instagramie

Post udostępniony przez Ania Wendzikowska (@aniawendzikowska)

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze