Anna Wendzikowska od pewnego czasu coraz chętniej dzieli się z obserwatorami nie tylko zawodowymi sukcesami czy zdjęciami z podróży, ale również znacznie bardziej osobistymi doświadczeniami. Dziennikarka nie ukrywa, że za jej uśmiechem i pozornie poukładanym życiem kryją się trudne przeżycia, z którymi przez lata musiała się mierzyć. Jednym z nich była depresja, o której zdecydowała się mówić publicznie.
Wendzikowska opublikowała na Instagramie nagranie, w którym przekazała ważną dla siebie wiadomość. Po siedmiu latach przyjmowania leków przeciwdepresyjnych zdecydowała się je odstawić. Przy okazji opowiedziała, co wydarzyło się w jej życiu, zanim po raz pierwszy sięgnęła po farmakologiczne wsparcie.

Okazuje się, że początkiem wyjątkowo trudnego okresu było rozstanie z partnerem, do którego doszło zaledwie trzy tygodnie po porodzie. Dziennikarka została wówczas z nowo narodzonym dzieckiem i poczuciem, że sytuacja całkowicie ją przerasta.
„Sięgnęłam po nie w ekstremalnej sytuacji, kiedy mój partner zostawił mnie 3 tygodnie po porodzie, i wtedy nie wyobrażałam sobie, że mogłabym sobie poradzić bez nich. To była sytuacja zagrażająca życiu. Absolutnie nie miałam wtedy zasobów do tego, żeby sobie z sytuacją radzić bez wsparcia farmakologicznego”
– wyznała.
Jak przyznała, leki stały się wówczas istotnym elementem leczenia, a kolejne życiowe doświadczenia sprawiały, że przez długi czas nie czuła się gotowa na ich odstawienie.

Rozstania, powroty i śmierć rodziców
Choć od tamtych wydarzeń minęło już kilka lat, życie Anny Wendzikowskiej nie od razu odzyskało spokojny rytm. Dziennikarka opowiedziała, że jej relacja z byłym partnerem przez długi czas była pełna rozstań i powrotów. Kiedy wydawało się, że mogłaby wreszcie odzyskać emocjonalną równowagę, przyszły kolejne bolesne doświadczenia.
Najpierw zmarł jej ojciec, a niespełna dwa lata później musiała pożegnać również mamę. Strata obojga rodziców była kolejnym obciążeniem w okresie, w którym i tak próbowała poradzić sobie z wcześniejszymi przeżyciami.
„Najpierw był ciąg powrotów, rozstań, powrotów i rozstań, który trwał ładnych kilka lat. Potem zmarł mój tata. Po niecałych dwóch latach od tego zmarła moja mama. Obiektywnie nie miałam sytuacji na tyle stabilnej, na tyle bezpiecznej, na tyle spokojnej. Wydawało mi się, że sobie po prostu bez leków nie dam rady”
– opowiedziała.

Z czasem jednak w jej życiu zaczęło pojawiać się więcej spokoju. Wendzikowska, która obecnie jest szczęśliwie zakochana, przyznała, że w pewnym momencie poczuła się na tyle stabilnie, by podjąć decyzję o zakończeniu farmakoterapii.
Jak wyjaśniła, uznała, że osiągnęła etap, na którym będzie potrafiła poradzić sobie również z trudniejszymi emocjami. Nie oznacza to jednak, że po odstawieniu leków wszystko stało się prostsze.

„Częściej płaczę”
W dalszej części nagrania dziennikarka opowiedziała o zmianach, jakie zauważyła u siebie po zakończeniu przyjmowania leków. Jej relacja nie była jednak opowieścią o nagłym zniknięciu wszystkich problemów. Wręcz przeciwnie – Wendzikowska przyznała, że obecnie doświadcza emocji znacznie intensywniej, zarówno tych przyjemnych, jak i trudnych.
„Co się wydarzyło po odstawieniu leków? Większe poczucie kontaktu ze sobą, jakbym była bliżej siebie, jakbym miała dostęp do siebie, do swoich emocji, co owocuje tym, że są zarówno stany wyższe, jak i stany niższe”
– wyjaśniła.

Dziennikarka zauważyła, że częściej odczuwa radość i zachwyt nad codziennymi drobiazgami. Jednocześnie nie ukrywa, że smutek również stał się bardziej intensywny.
„Więcej rzeczy mnie cieszy, więcej rzeczy mnie zachwyca. (...) Jest też oczywiście tak, że stany negatywne są mocniejsze. Częściej odczuwam smutek, częściej coś mnie porusza, częściej płaczę”
– przyznała.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze