„Ty draniu!” — internet przypomina żart o ciąży Hillary Clinton. W tle rzekomy mail z „Epstein files”

W sieci znów krąży satyryczny tekst, który od lat pojawia się w różnych formach. Tym razem jako rzekomy mail z 2012 roku, przypisywany korespondencji Jeffreya Epsteina. W jego treści Hillary Clinton ma dowiedzieć się, że jest w ciąży, wpaść w szał i zadzwonić do Billa Clintona z pretensjami. Całość kończy się żartobliwą puentą: „Kto mówi?”

2 minut czytania
„Ty draniu!” — internet przypomina żart o ciąży Hillary Clinton. W tle rzekomy mail z „Epstein files”
Powrót na niezalezna.pl

W mailu widzimy wiadomość od Sultana Bin Sulayema do Jeffreya Epsteina. Opisuje ona scenę, w której Hillary Clinton, w środku politycznego zamieszania związanego z Libią, dowiaduje się, że jest w piątym tygodniu ciąży.

Jej reakcja?

„You bastard! How could you have let this happen?” (Ty draniu! Jak mogłeś do tego dopuścić?)

Na końcu Bill Clinton ma odpowiedzieć szeptem:

„Who’s speaking?” (Kto mówi?)

Żart, który wraca jak bumerang

Ten tekst krąży w internecie od lat, najczęściej jako polityczny dowcip lub łańcuszkowa satyra. Nie ma żadnych dowodów, że Hillary Clinton była w ciąży w 2012 roku, ani że taki mail kiedykolwiek istniał. To klasyczny przykład, jak humor polityczny potrafi przetrwać dekady i wracać w nowych formach.

Króciutka mini i kozaki za kolana. Gwiazda TV Republika pokazała na wizji odważną stylizację
Ilona Januszewska znów przyciągnęła uwagę widzów nie tylko tym, co mówiła, ale też tym, jak wyglądała. W porannym programie „Republika Wstajemy!” pojawiła się w stylizacji, która wywołała niemałe poruszenie i... mnóstwo zachwytu.

Dlaczego znów jest głośno?

Bo internet kocha: znane nazwiska, kontrowersje, „tajne maile” i dramatyczne cytaty. Rzekomy mail o ciąży Hillary Clinton to żart, który od lat krąży w sieci.

Moro i Gzyra zrobiły show na stoku. Wybrały się na narty w skąpych strojach kąpielowych ZDJĘCIA
Joanna Moro i Anna Gzyra zafundowały widzom na stoku w Krynicy‑Zdroju spektakl, jakiego tam jeszcze nie było. Zamiast kombinezonów obie panie ubrały stroje kąpielowe. Pokazały, że ferie mogą być nie tylko aktywne, ale też totalnie szalone. Internauci... nie mogą się napatrzeć.

Nie ma żadnych potwierdzeń, że historia jest prawdziwa — ale internet znów ją przypomniał, tym razem w kontekście „Epstein files”. To kolejny przykład, jak satyra polityczna potrafi żyć własnym życiem i to niezależnie od faktów.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze