Wczoraj w nocy na portalu Goniec.pl pojawił się artykuł autorstwa Kacpra Jozopowicza, zatytułowany „Braun uchwycony na spotkaniu z Kaczyńskim”. Brzmiało jak bomba polityczna, ale szybko okazało się, że zdjęcie ilustrujące tekst było zwyczajnym fejkiem wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. Kiczowaty obrazek, który na kilometr śmierdział manipulacją, trafił na stronę główną jednego z największych portali informacyjnych.

Artykuł zniknął, lecz smród pozostał. I dziś wszyscy pytają: czy to była kompromitująca wpadka, czy celowa dezinformacja, która miała służyć określonym interesom?

Dominika Długosz z „Newsweeka” spytała na X:
„Powiedzcie mi bardzo proszę, co zrobić w dobie AI z takim zdjęciem? Tak wiem, staromodnie iść i zapytać czy było spotkanie czy nie. Jest jeden problem – PiS nie odpowiada na pytania.”
Na odpowiedź długo nie trzeba było czekać. Radosław Fogiel, polityk PiS, odpowiedział w charakterystyczny, ironiczny sposób:
„Najlepiej spytać Kim Dzong Una, który robił to zdjęcie.”
Brzmi jak żart, ale przekaz jest jasny: tylko ktoś kompletnie oderwany od rzeczywistości mógłby potraktować ten obrazek poważnie.

Recydywista kompromitacji
To nie pierwszy raz, gdy Schwertner znalazł się w ogniu krytyki. W 2021 roku Onet musiał oficjalnie przepraszać za jego publikację, która naruszała dobre imię dyplomaty Macieja Szymanowskiego. Wtedy padło pytanie o rzetelność i granice dziennikarskiej odpowiedzialności, gdyż „ Sugestie zawarte w artykule nie polegały na prawdzie”. Dziś historia zatacza koło, ale tym razem w jeszcze bardziej kompromitującym wydaniu.
Kim jest Janusz Schwertner?
To wielokrotnie nagradzany dziennikarz młodego pokolenia, przez wiele lat związany z redakcją Onetu. Choć nie skończył żadnego z zaczętych kierunków i ma średnie wykształcenie, nie przeszkadza mu to w prowadzeniu zajęć dla studentów na Uniwersytecie Civitas.

Co ciekawe, na tej samej uczelni funkcję zastępcy katedry dziennikarstwa pełni Karolina Opolska, prawdopodobnie jego przełożona. Opolska, dziennikarka TVP w likwidacji, dała się ostatnio poznać szerszej publiczności jako „autorka” książki, która, jak wskazują liczne komentarze, została najprawdopodobniej w całości wygenerowana przez sztuczną inteligencję.

Internauci punktują kompromitację
Internauci nie mają litości i wylewają na Goniec.pl falę szyderstw. W komentarzach roi się od drwin, że „to nie dziennikarstwo, to fanfik polityczny”, że „dziadersi dają się nabierać na AI”, a nawet że „poważny portal z takim naczelnym to żart”.

W sieci narasta przekonanie, że cała sytuacja to nie tylko kompromitująca wpadka, ale coś znacznie poważniejszego. W tle bowiem pozostaje pytanie, które nie daje spokoju: czy Goniec.pl stał się narzędziem propagandy, świadomie puszczając w obieg fejki, czy po prostu redakcją, która dla klików i taniej sensacji gotowa jest opublikować absolutnie wszystko, nawet najbardziej oczywisty produkt sztucznej inteligencji?
I choć Schwertner próbował ratować sytuację, publikując przeprosiny na platformie X:
„Musimy szkolić się każdego dnia, by całkowicie wyeliminować takie błędy. Treść artykułu nie tłumaczy jego niedopuszczalnego tytułu. Artykuł został oczywiście usunięty,”
to niesmak pozostał. Tym bardziej, że nie był to pierwszy raz, gdy Schwertner znalazł się w centrum medialnej kompromitacji, po opublikowaniu materiału opartym na oczywistym fejku.



Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze