Rynek w Piwnicznej-Zdroju. Czworoboczny plan, ratusz z XIX wieku i pomnik pamięci

To rynek trzyma Piwniczną-Zdrój w ryzach: czworoboczny plac i ulice wychodzące z narożników, niemal niezmienione od czasów lokacji. W pierzei stoi ratusz – jego zalążek powstał w XIX wieku i był wartownią. Przed budynkiem upamiętniono 58 mieszkańców poległych w latach 1939–1945, a w pozostałych pierzejach stoją XIX-wieczne domy mieszczańskie. To centrum, w którym historia jest wpisana w plan miasta.

1 minuta czytania
Rynek w Piwnicznej-Zdroju. Czworoboczny plan, ratusz z XIX wieku i pomnik pamięci
fot. Wikipedia
Powrót na niezalezna.pl

Rynek w Piwnicznej-Zdroju nie jest tylko ładnym tłem do zdjęć. Jest przede wszystkim planem miasta, takim, który od czasów lokacji zachował się prawie bez zmian: czworoboczny plac i ulice wychodzące z jego narożników. Ten układ jest wymieniany wprost jako zabytkowy.

W jednej z pierzei stoi ratusz, którego zalążek powstał w XIX wieku. Zanim stał się urzędem, miał bardzo praktyczną rolę: pełnił funkcję wartowni. Tuż przed ratuszem stoi pomnik upamiętniający 58 mieszkańców Piwnicznej poległych w latach 1939–1945. Nie jest schowany na uboczu. Stoi w miejscu, gdzie codziennie przechodzą mieszkańcy i turyści, więc pamięć działa tu bez wielkich gestów, po prostu „po drodze”.

Pozostałe pierzeje rynku zamykają XIX-wieczne domy mieszczańskie. Pod jednym z nich zachowały się gotyckie piwnice, w których przechowywano niegdyś węgierskie wino. I jeszcze detal z samego środka placu: na rynku znajduje się zabytkowa cysterna-studnia, która najpierw służyła mieszczanom, a później była zbiornikiem przeciwpożarowym. W 1801 roku doprowadzono tu wodę systemem drewnianych rur, a w wielkim pożarze w 1876 roku studnia spłonęła wraz z wyposażeniem. Odbudowano ją w 1913 roku według projektu Jana Łomnickiego; dziś na studni stoi odrestaurowany konny wóz strażacki.

W opisie rynku pojawia się też wątek, który mieszkańcy lubią opowiadać jak miejską legendę: według podania system piwnic miał się ciągnąć aż pod Niemcową. To opowieść, nie dowód, ale dobrze pasuje do miejsca, w którym nawet zwykła studnia ma swoją dramatyczną kartę: w pożarze ocalała jedynie figura św. Floriana, a po rekonstrukcji na jednym ze zwieńczeń wymalowano portret Kazimierza Wielkiego.

Obserwuj nas w Google News

Bądź na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami

Obserwuj

Dołącz do dyskusji!

Podziel się swoją opinią o artykule

💬 Zobacz komentarze