Rynek w Piwnicznej-Zdroju nie jest tylko ładnym tłem do zdjęć. Jest przede wszystkim planem miasta, takim, który od czasów lokacji zachował się prawie bez zmian: czworoboczny plac i ulice wychodzące z jego narożników. Ten układ jest wymieniany wprost jako zabytkowy.
W jednej z pierzei stoi ratusz, którego zalążek powstał w XIX wieku. Zanim stał się urzędem, miał bardzo praktyczną rolę: pełnił funkcję wartowni. Tuż przed ratuszem stoi pomnik upamiętniający 58 mieszkańców Piwnicznej poległych w latach 1939–1945. Nie jest schowany na uboczu. Stoi w miejscu, gdzie codziennie przechodzą mieszkańcy i turyści, więc pamięć działa tu bez wielkich gestów, po prostu „po drodze”.
Pozostałe pierzeje rynku zamykają XIX-wieczne domy mieszczańskie. Pod jednym z nich zachowały się gotyckie piwnice, w których przechowywano niegdyś węgierskie wino. I jeszcze detal z samego środka placu: na rynku znajduje się zabytkowa cysterna-studnia, która najpierw służyła mieszczanom, a później była zbiornikiem przeciwpożarowym. W 1801 roku doprowadzono tu wodę systemem drewnianych rur, a w wielkim pożarze w 1876 roku studnia spłonęła wraz z wyposażeniem. Odbudowano ją w 1913 roku według projektu Jana Łomnickiego; dziś na studni stoi odrestaurowany konny wóz strażacki.

W opisie rynku pojawia się też wątek, który mieszkańcy lubią opowiadać jak miejską legendę: według podania system piwnic miał się ciągnąć aż pod Niemcową. To opowieść, nie dowód, ale dobrze pasuje do miejsca, w którym nawet zwykła studnia ma swoją dramatyczną kartę: w pożarze ocalała jedynie figura św. Floriana, a po rekonstrukcji na jednym ze zwieńczeń wymalowano portret Kazimierza Wielkiego.
Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze