Brytyjski aktor i komik Russell Brand odpowiada przed sądem Southwark Crown Court w Londynie na zarzuty dotyczące przestępstw seksualnych. W trakcie procesu przedstawiono nagranie policyjnych zeznań jednej z kobiet, które oskarżają go o napaść. Jak relacjonuje brytyjski dziennik „Daily Mail”, sprawa dotyczy wydarzeń z 1999 roku, kiedy Brand miał dopuścić się gwałtu po konferencji Partii Pracy w Bournemouth.
Tożsamość kobiety pozostaje chroniona. W zarejestrowanych zeznaniach szczegółowo opisała okoliczności spotkania z komikiem oraz to, co według jej relacji wydarzyło się później w hotelu.

Kobieta opisała wydarzenia z 1999 roku
Zeznająca kobieta przyznała, że początkowo nie obawiała się Branda. Jego zachowanie odbierała jako żartobliwe i niedojrzałe. Jak twierdzi, sytuacja zmieniła się, gdy znaleźli się w pokoju hotelowym.
Według jej relacji komik miał zmusić ją do wykonania kilku zdjęć przy użyciu należącego do niej aparatu. Wówczas zaczęła odczuwać niepokój.
– Zrobiłam mu zdjęcia moim aparatem – on mnie do tego zmusił. Byłam przerażona. Pamiętam, że pomyślałam: „w co ja się u licha wpakowałam” – chwilę później mnie zgwałcił
– zeznała kobieta, cytowana przez „Daily Mail”.

Następnie, jak twierdzi, Brand miał popchnąć ją na łóżko i zdjąć jej spodnie. Kobieta opisywała, że próbowała się bronić, jednak nie była w stanie uwolnić się spod ciężaru mężczyzny.
– Wiem, że powiedziałam „nie” i po prostu wyłączyłam się psychicznie. Zamknęłam oczy, nie chciałam go widzieć. Nie mogłam się wydostać z tej sytuacji
– relacjonowała.
Według przedstawionych zeznań kobieta odczuwała silny ból i obawiała się o swoje bezpieczeństwo. Twierdziła również, że w pewnym momencie nie mogła swobodnie oddychać i prosiła Branda, aby przestał.

Kobieta opowiedziała, jak Russell Brand miał zachowywać się po zdarzeniu
W nagraniu odtworzonym przed sądem znalazł się również opis zachowania komika bezpośrednio po domniemanym gwałcie.
Według kobiety Brand miał sprawiać wrażenie zadowolonego i zachowywać się tak, jakby między nimi nie doszło do niczego niepokojącego.
– Był szczęśliwy – jakby wszystko było w porządku, jakbyśmy oboje spędzili genialnie czas. Mówił, że jego mama bardzo chciałaby mnie poznać
– zeznała.

Jak relacjonowała, aktor miał także prawić jej komplementy i pytać, czy spotkanie jej się podobało.
Kobieta przyznała, że po opuszczeniu hotelu płakała i nie wiedziała, jak powinna postąpić. W swoich zeznaniach wielokrotnie wracała do poczucia winy, które towarzyszyło jej po opisywanym zdarzeniu.
– Złamałam własne zasady (...). Trzeba szanować swoje ciało, a ja po prostu siebie zawiodłam
– mówiła.

Dlaczego przez lata nie zgłosiła sprawy? Wskazała na obawy o karierę
Jednym z wątków poruszonych podczas rozprawy były powody, dla których kobieta nie zdecydowała się wcześniej zawiadomić policji.
Jak wynika z jej zeznań, obawiała się konsekwencji zawodowych oraz wpływu ewentualnego postępowania na swoją przyszłość. Początkowo powiedziała znajomym jedynie o spotkaniu z Brandem, przedstawiając je jako randkę.
Z biegiem lat obserwowała rozwój kariery komika, który zdobywał coraz większą rozpoznawalność w Wielkiej Brytanii i poza jej granicami. Według jej relacji rosnąca popularność aktora dodatkowo utrudniała jej podjęcie decyzji o zgłoszeniu sprawy.







Dołącz do dyskusji!
Podziel się swoją opinią o artykule
💬 Zobacz komentarze